Ziarno prawdy

Ze stereotypami jest jak z kłamstwem w powiedzeniu nazisty Goebbelsa – niby nieprawda, ale powtarzana tysiąc razy wygląda legitnie. Właśnie dlatego sam fakt, że jestem Polakiem w wielu krajach przedstawiał mnie jako pijaka i moczymordę, ale samemu też nie byłem bez winy postrzegając Rosjan jako odważnych szaleńców (delikatnie mówiąc..), Niemców lubujących się w porządku czy Francuzów – mistrzów romansu. Z drugiej strony stereotypy nie biorą się z niczego i w każdym można znaleźć ziarno prawdy.


Wybierając elektronikę dla siebie lub znajomego z reguły przeprowadzam dokładne badania aby moja decyzja okazała się jak najtrafniejsza. Przeszukuję Google skanując testy sprzętu, przeglądam YT, sprawdzam cenniki i forum XDA licząc na porady, ciekawostki tudzież znane usterki. Jest to sprawdzona metoda, choć bardzo czasochłonna i właśnie dlatego często lubię powoływać się na branżowe stereotypy – wszystko to co kiedyś czytałem, widziałem i słyszałem na temat producenta zlepione w jedną masę z której wyciskam soczek zawierający najistotniejsze, najczęściej powtarzające się elementy.

Właśnie o tym będzie dzisiajszy artykuł – szybkie pytanie typu „Co myślisz o..” na które dostaniecie równie szybką odpowiedź nie popartą żadnym źródłem, a jedynie plotkami i życiowym doświadczeniem. Dlatego również proszę was o nie traktowanie poniższego tekstu zbyt poważnie – to raczej wskazówka, aniżeli pełnoprawny poradnik.

PS. Wybrałem głównie producentów sprzętów mobilnych, kolejność alfabetyczna. Jeśli jakiegoś producenta nie ma na liście, to zwyczajnie z niczym mi się nie kojarzy.

Główny konkurent Asusa, tym bardziej, że swoje podwórko również ma na Tajwanie. Zapytany jeszcze parę lat temu o Acera powiedziałbym, że kopiują swojego „braciszka” robiąc to co on tylko taniej i mniej solidnie. Te realia należą już jednak do przeszłości i obecnie kupując coś od Acera nie musimy bać się o „plastikowość” – chyba zmienili designera, bo coraz lepiej wychodzi im tworzenie ładnych zabawek. Warto dodać, że są jednym z nielicznych producentów, od których można oczekiwać słuchawki z mobilnym Windowsem (model ‚Liquid’) oraz godnego pochwały serwisu, również w Polsce.

 


Pokaż mi swojego iPhone’a a ja już wiem, że trenujesz crossfit i jesz tylko bezglutenowe potrawy.

Obecnie Apple to bardziej styl życia niż producent. Byli innowatorzy, którzy obecnie wolą dodawać cyferki i skupiać się tylko na bezpiecznych rozwiązaniach. Ich sprzęt ma po prostu działać i dobrze wyglądać – nic dziwnego, że mają stado oddanych wyznawców, którzy kupią wszystko co tylko ma logo z jabłuszkiem na obudowie. Z tego właśnie powodu Apple stało się „trend-setterem”, cokolwiek wyjdzie z ich warsztatu jest natychmiast kopiowane wśród innych producentów – kształt, dostępne porty, kolory. Dobry sprzęt, który bardzo wolno tanieje z czasem, ale okrutnie przewartościowany – za jednego nowego iPhone’a można kupić 2 inne, równie ciekawe telefony.


Mój faworyt od zarania dziejów – jak kupowałem jakieś peryferia, to wpierw patrzyłem co Asus ma w swojej ofercie. Doskonały stosunek ceny do jakości, porządny wygląd bez fajerwerków, solidność i żyłka do innowacji – to Asus rozpoczął modę na netbooki (modele z serii Eee), a potem hybrydy (Transformery). Jego mottem mogłoby być „By geeks, to geeks”. Obecnie jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Asus nie umie bawić się w telefony – wybierając nowe słuchawki nie patrzyłem na Zenfony, wydały mi się jakieś takie plastikowe i toporne. Widać jednak zmiany na tym polu – najnowszy model (oraz poźniejszy Zenfon AR) pozują na dość interesujące propozycje. Acha, nie liczcie na serwis Asusa – podobno są strasznie podejrzliwi i winę zwalają zawsze na użytkownika.


Telefony dla biznesmenów – stylowe, poręczne, dobrze zaopatrzone i.. odpowiednio wycenione. Myśląc o BB ciężko nie oprzeć się stereotypowi, że ich produkty charakteryzują się wysoką dbałością o bezpieczeństwo użytkownika. Podobnie jeśli chodzi o negowanie smartfonowych realiów i iście w zaparte z fizyczną klawiaturą – pomysł jednak nie jest głupi, a dobrze zrealizowany i ma rzeszę zwolenników. To wszystko odnosi się jednak głównie do przeszłości firmy – obecnie kanadyjska firma mocno podupadła i z pomocą chińskich podwykonawców próbuje znaleźć receptę na ponowne zaistnienie na rynku.


Tak jak poprzednik z jeżynką w logo, tak i tajwańskie HTC było kiedyś na szczycie, teraz zaś stara się jak może aby przetrwać kolejne lata. To nie tak, że robią złe telefony – bardziej stawiałbym na to, że przeceniają wartość swojej marki i doliczają zbyt wysoką marżę, czego konsumenci nie są w stanie zaakceptować – niestety, ale nie każdy może być Apple.. Niepewna przyszłość firmy i brak pomysłu na siebie skłaniają mnie do odradzania zakupu ich produktów – nie znamy dnia ani godziny kiedy firma padnie, a wtedy zostaniemy na lodzie z serwisem i aktualizacjami.


Huawei/Honor – obecny faworyt na chińskim rynku, który potrafi stworzyć ciekawy sprzęt za rozsądne pieniądze. Nieźle jak na kogoś, kto jeszcze 5 lat temu był w Polsce znany tylko z produkcji dongli LTE. Zarówno Huawei P.. jak i Honory to bardzo ciekawe telefony pod względem wyglądu – mają pazur, to coś co je wyróżnia je z tłumu bezimiennych „Chińczyków” (poszukaj modelu ‚Honor Magic’). To również jeden z niewielu producentów, którzy jeszcze bawią się w tablety i robią to dobrze, za co olbrzmi plus!


LeEco to pretendent do tronu na chińskim rynku, który ma prostą receptę na skuces – sprzedawać telefony (i telewizory) po kosztach, a potem doić kasę z preinstalowanych usług, tj. sklepu z aplikacjami czy streamingu video. Osobiście, mimo przyzwoitych parametrów nigdy nie połakomiłem się na coś z ich domku – tworzą sprzęt wybitnie na chiński rynek, przez co obawiam się zarówno o zainteresowanie XDA jak i bezpieczeństwo. Kolejny powód to rozmiary słuchawek, które produkują – „patelnie 5.5” to u nich standard. Tym niemniej to wciąż kawał świetniej elektroniki za śmieszną cenę (Snap 821, 4GB RAM, 32GB za ok 1000zł w Chinach).


LG współ z Samsungiem dzielą Koreę Pd. na dwa obozy ścierając się praktycznie na każdym polu – od smartfonów, przez telewizory i AGD, aż po podzespoły. Który z nich jest lepszy? Ciężko powiedzieć ale podświadoma potrzeba kibicowania słabszym automatycznie stawia mnie po stronie LG. LG to pewna firma i wielotelnia tradycja, w odróżnieniu od większości tu wymienionych LG znałem i ceniłem już w dzieciństwie marząc o ich sprzęcie AV. LG to innowacje w postaci kwantowych kropek, kamerek sferycznych czy (niestety nietrafionych) modułowych smartfonów. To również gwarancja jakości i długotrwałego wsparcia ze strony XDA, na którym „eldżiki” są wyjątkowo popularne (G4, Nexus).


Meizu w Chinach znajduje się na podobnej półce cenowo-jakościowej co Xiaomi, oferując zbliżoną gamę produktów. Niestety ale zarząd firmy z mniejszą niż XM werwą pcha się na zachód, toteż zakup urządzenia od Meizu przez europejskich konsumentów wydaje się nietrafionym pomysłem, zarówno pod względem wsparcia technicznego jak i zaplecza serwisowego. Dla mnie osobiście Meizu tylko nieznacznie wybija się spośród tłumu produktów „no-name”, chociaż musze przyznać, że mają potencjał.


Microsoft wraz z J.C. van Damme specjalizują się w szpagacie. O ile jednak ten drugi robi to z klasą hardkorowo rozpinając się pomiędzy dwoma ciężarówkami, o tyle MS bardziej przypomina grubasa, który chciał chwycić baton po drugiej stronie pokoju nie wstając jednocześnie z kanapy czym doprowadził jedynie do pęknięcia spodni w kroku. Ani batonika ani spodni. Microsoft to piękna lecz niewierna kochanka w którą nie warto inwestować bo zaraz coś jej się odwidzi i zostawi cię z innym. Ich Lumie to świetne telefony chwalone za ciekawy system i niestandardowe rozwiązania, które następnie zostały albo zapomniane albo popsute aktualizacjami. Naprawdę nie warto, no chyba, że z sentymentu.


Motorola/Lenovo – o ile Lenovo to klasyczny przykład chińskiego producenta, który coś tam niby robi i nawet jako tako to działa/wygląda (podobinie z submarką ZUK), ale bez rewelacji – ich telefony są takie, że ‚meh‚ samo ciśnie się na usta. Z drugiej strony należąca do Lenovo Motorola to absolutnia legenda rynku, której nie zepsuło przechodzenie z „rąk do rąk” i wciąż jest synonimem jakości oraz innowacyjności (MotoMods są na rynku już ponad rok, a wciąż się dopiero rozkręcają!). W dobie ultrakosztownych Pixeli kolejne wersje Moto G są duchowymi spadkobiercami Nexusów gdzie możemy być pewni, że za niewielkie pieniądze otrzymamy solidne wykonanie, czystego Androida wieloletnie wspracie – dość powiedzieć, że moja budżetowa Moto E (2014r.) dziś działa na Nougacie. To nie telefony bez wad, ale naprawdę trudno się zawieść na kupnie Motoroli.


Jak Feniks z popiołów Nokia powraca do życia, a ja temu z całego serca kibicuję. To wciąż mariaż Finów i chińskiej manufaktury HMD/Foxconn, ale świeże podejście i sprawdzona marka powinna przynieść wiele dobrego na rynku mobile. Jako geek kupowałbym z ciekawości, jako rocznik ’85 kupowałbym z sentymentu, jako ostrożny konsument poczekałbym na rozwój sytuacji.

Tak czy inaczej z Nokią jest jak z prezerwatywą w portfelu – lepiej żeby była, niż żeby jej nie było. A nuż coś ciekawego z tego wyniknie.


W świecie przyszłości rządzonym przez korporacje Apple i Samsung, którzy za swoje flagowce życzą sobie tyle, że czasem i jedna nerka nie wystarczy, dosłownie znikąd pojawia się bohater. OnePlus to firma, która uświadomiła proletariatowi, że i oni mogą się bawić jak burżuazja – stosując prostą ekonomię, której w ząb nie pojmuję wypromowali swoją markę sprzedając topowe telefony w cenie średniaków. W przeciwieństwie jednak do takiego LeEco swoją ofertę kierują również na nasz Zachód, przez co mocno zyskali na popularności (łatwo to zauważyć na XDA), a tym samym czerwony kwadracik z plusikiem w rogu stał się symbolem bezkompromisowej jakości w mocno konkurencyjnej cenie.


Jeden rzut oka na ich produkty (to właściwie jedna firma) i słowo „biedaPhone” samo ciśnie się na usta. O ile jednak podobieństwo do iPhone jest na tyle wyraźne, że Chińczycy nie pchają się na zachodnie rynki z obawy przed „przyczajonym prawnikiem z ukrytym pozwem” o tyle przedrostek ‚bieda-‚ jest wyjątkowo mylny. Flagowce O/V to nie tylko gustowne „amelinium” ale i cena tylko nieznacznie ustępująca słuchawkom Apple, przez co w Chinach – podobnie jak spuścizna Jobsa – stają się wyznacznikiem statusu.

Dobry sprzęt dla Chińczyka, ale nie dla kałboja z dzikiego zachodu, tu nawet GooglePlay nie znajdziesz.


Kupiłem parenaście lat temu nagrywarkę DVD od Samsunga i mi się spier.. Ekhem, spierwszym marca odmówiła posłuszeństwa. Od tego czasu Koreaniec ma u mnie przesrane i cokolwiek by nie zrobił, jak by się nie starał ja zawsze obrzucę go błotem i zawsze mu wypomnę. Takie hobby, co poradzić. A bo telefon za drogi, a bo stylus się blokuje, a bo ekran za kolorowy, a bo wodoodporny, a bez gwarancji, a bo KNOX, a bo bateria za słaba, a bo za mocna..

„Gdy wieczorne zgasną zorze, Zanim głowę do snu złożę, Modlitwę moją zanoszę Bogu Ojcu i Synowi: Do***cie Samsungowi! Dla siebie o nic nie wnoszę, Tylko mu do***cie proszę.”


Sony Timer i wszystko jasne. Dziękuję, następny proszę. A tak na poważnie to znaczek Sony oznacza produkty premium i klasę samą w sobie – sprzęt na tyle ekskluzywny, że preferowany przez samego agenta Dabel Oł Sewen. Xperie to kanciasty styl, który ma w sobie to coś co sprawia, że wyglądasz na bogatszego niż jesteś – iPhone’a kupią ci rodzice, Samsunga weźmiesz za złotówkę u operatora, ale kiedy wyciągniesz z kieszeni telefon od Sony ludzie wiedzą, że zapłaciłeś sam. Z góry. Gotówką (albo kamieniami szlachetnymi, bo Xperie nie są tanie).


Młody gniewny tego zestawienia. Wciąż świeżak na rynku, który zabawę z mobile rozpoczynał pododbnie do Oppo – skupował resztki topowych podzespołów z manufaktur Samsunga i tworzył z tego mocne, a tanie telefony, których następnie.. nie chiał sprzedawać! Taki cwany, że robił swoje słuchawki w partiach po parę tysięcy, a potem nagle otwierał sklepik na 3 minuty gdzie popyt masakrycznie przebijał podaż – zadziałał „Syndrom Janusza”, ludzie kupując nowego „MiPhone’a” czuli się jak zwycięzcy, budowali hype wokół świeżej marki. Marki która obecnie jest jednym z największych producentów elektroniki w Chinach z silnymi ciągotami na Zachód. Lubię Xiaomi, są dla mnie synominem innowacji, troski o klienta (chyba tylko Apple oferuje aktualizacje równie długo) oraz solidnej jakości za uczciwą cenę.

 

Mam rację?

 

Zdjęcie tytułowe pochodzi z TĄD

Bookmark the permalink.