Wyobraźnia 2.0

Świętej pamięci Terry Pratchett w swoim cyklu „Nauka Świata Dysku” rzucił dość śmiałą tezę mocno umniejszającą zasługi wszystkich naukowców i wynalazców jacy kiedykolwiek stąpali po Ziemi. Otóż swierdził, że dla nowego osiągnięcia nie tyle potrzeba wyjątkowego geniusza, który by je opracował i wdrożył, znacznie ważniejsza jest odpowiednia epoka, by nowość mogła się przyjąć.

 

Terry nie pozostawił nas bez przykładów i wspomniał o takich ciekawostkach jak pierwsza maszyna parowa, która pojawiła się już w starożytności, szkice rozmaitych latadeł kreślone rękami da Vinci, teoria geocentryczna, która była rozważana sporo przed Kopernikiem oraz teoria ewolucji, którą Darwin spisywał praktycznie w pośpiechu, żeby koledzy po fachu nie wygryźli go z podium.

Alfred Russel Wallace - razem z Darwinem ściagał się kto pierwszy opublikuje teorię ewolucji.

Alfred Russel Wallace – razem z Darwinem ściagał się kto pierwszy opublikuje teorię ewolucji.

Okulary (hełmy..) VR pojawiły się już na rynku kilkadziesiąt lat temu. Kto jednak pamięta reklamy tego sprzętu dobrze widział, że brakowało mu pazura i wydawał się stworzony na siłę. Ot zabawka na parę godzin, która szybko powędruje do szafy. To oprogramowanie decyduje o sukcesie hardware’u, a na zabawki pokroju Nintendo Virtual Boy zwyczajnie go zabrakło.

SONY DSC

Nintendo zawsze miało pełno pomysłów. Niestety, na niektóre było jeszcze za wcześnie.

Chwila! Ten tekst miał być o czymś innym, a ja zaczynam brnąć w historię viaru (przyjmie się?). Przewińmy to lanie wody ciut do przodu i pomińmy nudne fragmenty: blablabla Nintendo… blablabla… symulatory lotnicze… zastosowania wojskowe… blablabla… pogłoski o Oculusie… facebook przejmuje biznes… blablabla…trolling Google…gogle z kartonu…blablabla…VR wchodzi do mainstreamu…zainteresowanie dużych graczy…blablabla…projekt Tango…blabl..STOP! Cofnij!

Gogle Google - żart, który się przyjął.

Gogle Google – żart, który się przyjął.

A właśnie. Projekt Tango. Eksperymentalny tablet Googla z 2014 roku, sprzedawany na premierze za tysiąc dolców i skierowany dla specyficznego odbiorcy. Poza dość wydajnymi bebechami wypsażony w kamerkę 3d do skanowania otoczenia i tworzenia wirtualnego schematu budynku. Cacko dla architektów, projektantów i reszty zapaleńców, za które pan Janusz odwiedzający Kaufland co niedzielę, nie dałby nawet stu złotych bo grube i brzydkie toto było panie!

Projekt Tango - brzydkie kaczątko z bogatym wnętrzem.

Projekt Tango – brzydkie kaczątko z bogatym wnętrzem.

Wzrok. Słuch. Węch. Smak. Dotyk. (Widzenie zmarłych ludzi.) Znakomita większość z nas ma pięć zmysłów, z czego wynalazki pokroju Oculusa czy HTC Vive całkiem nieźle potrafią oszukać dwa pierwsze z wymienionych. Pomijając nawet smak i węch, które przydają się znacznie rzadziej od pozostałych, wciąż mamy problem z dotykiem. Problem tym bardziej skomplikowany, że to nie tylko nasze ręce, ale przecież całe ciało i wszystkie bodźce, które przyjmuje: nacisk, temepratura, przeciążenia, napięcie elektryczne, zmęczenie.. Dla pełni wirtualnych wrażeń pozostaje nam albo pójście na całość i zamontowanie sobie złącza USB w rdzeniu kręgowym, albo…

Pytanie brzmi nie "jak?" tylko "czy powinno się?"

Ile lat dzieli nas od tej wizji?

Paintball, ASG, rekonstrukcje historyczne, inne zabawy w terenie. Sporo frajdy – kto brał udział ten wie. A teraz wyobraźcie sobie, że smartfon niczym tablet Tango kopiuje do pamięci wasz dom, zakład pracy, park, opuszczoną fabrykę czy co tylko zechcecie, następnie stosowne oprogramowanie nakłada na to nowe tekstury i umieszcza wirtualnych przeciwników oraz pułapki terenowe. W tym momencie zakładamy nasze gogle przyszłości, odcinamy się od świata słuchawkami, bierzemy do łapy kijek od szczotki i włączamy zestaw.

Dzieciaki właśnie tak widzą świat podczas zabaw. My, stare pryki, potrzebujemy gogli.

Dzieciaki właśnie tak widzą świat podczas zabaw. My, stare pryki, potrzebujemy gogli.

Wizjer hełmofonu jaśnieje. Kijek od szczotki zamienia się w miecz Pogromca Zła +5, a nasz przytulny domek w odrapaną melinę. Chodzimy po nim, ale nie ma żadnych padów, joysticków, klawiszy – używamy naszych nóg i rąk, rozglądamy się ruszając głową. Zaraz obok widzimy ducha naszego znajomego – jest półprzezroczysty jak zjawa, częściowo dla klimatu, ale chodzi o to byśmy na niego przypadkiem nie weszli. Jednak jak tylko ubierze swóje gogle i zaloguje się do gry algorytmy oblepią go teksturami pancerza, dodadzą parę szram, a głos zmienią na S.L. Jacksona, czy Stallone – wedle uznania.

 

Wyobraźnia 2.0

Czy to właściwy czas?

 

Źródła obrazów:
gamasutra.com (siatka 3d, tytułowy)
Steam (gra Hot Lava)
discovermagazine.com (Matrix)
wikipedia.com (pozostałe)

Bookmark the permalink.