Test: GoClever Chronos Eco

Kiedy pojawiła się moda na smartwatche powiedziałem sobie – wszystko fajnie, ale po co mi zegarek, który codziennie trzeba ładować? Póki wbudowany akumulator nie zapewni minimum tygodnia użytkowania nawet nie spojrzę w kierunku sprytnych czasomierzy. Miesiąc temu nabyłem GoClever Chronos Eco. Bateria wytrzymała pracowite 18 dni.

 

No dobrze, bateria wygląda na solidną, ale co poza tym urządzenie ma do zaoferowania? Poprzednik Chronosa – Casio SGV-100B, leżący pod względem ceny na tej samej półce co dziecko GoClever działa na jednej „tabletce” ponad 2 lata, więc sam czas pracy rynku nie zdobędzie.

GoClever Chronos Eco

Wagowo i cenowo podobne choć Casio wygląda znacznie solidniej, ciekawiej i ma ekran z lepszymi kątami widzenia.

Jak każdy szanujący się smartzegarek mój nowy nabytek w założeniu wyświetla powiadomienia ze sparowanego smartfona, pozwala na sterowanie muzyką w telefonie, liczy kroki, czas snu i oferuje ciekawe, geekowskie tarcze do wyboru. W teorii, jak na gadżet za 169zł brzmi rewelacyjnie, ale przyjrzyjmy się ciemnej stronie księżyca – jak sobie radzi z wspomnianymi zadaniami?

Jako zegarek jest całkiem nieźle, koperta sprawia solidne wrażenie, nie razi rozmiarami ani wagą, wyświetlacz jest czytelny, a przyciski wchodzą przyjemnie, ani za lekko ani za ciężko. Wodoszczelność jest zagwarantowana do 5 metrów – póki co testowałem ją w zorganizowanym na szybko słoiku i nie widzę powodów do narzekań. Urządzenie – trzeba wspomnieć – nie ma ani głośnika, ani mikrofonu. Za to są mocne wibracje, które świetnie zastępują piszczyk, do tego są znacznie dyskretniejsze.

GoClever Chronos Eco

Ekran 1.26″ 144×168 pikseli jest czytelny i dobrze odbija światło.

Tarcz jest sporo – można by powiedzieć, że każdy znajdzie coś dla siebie, ale zaznaczam, ze są mało funkcjonalne – Casio przyzwyczaił mnie, że na zegarku mam nie tylko godzinę i minuty, ale również upływające sekundy i datę. O ile da się znaleźć kilka tarcz z datą (aczkolwiek małych rozmiarów i niezbyt czytelną na szybki rzut oka) to o sekundach zapomnijcie. Nawet jeśli sporo zwiększa to pobór prądu to chciałbym mieć możliwość wyboru ekranu z sekundami.

Zaznaczyć trzeba, że urządzeniu zdarzają się zwiechy – czasem (średnio raz na tydzień) zwyczajnie się resetuje i po sprawie, ale czasem traci przy tym wszystkie wgrane tarcze i trzeba synchronizować od początku. Witamy w świecie jutra?

GoClever Chronos Eco

Zegarek ładowany jest magnetycznie, prądem <5mA, przez co od zera do setki osiąga w niecałe 3 godziny.

Powiadomienia to najfajniejsza sprawa w posiadaniu smartwatcha – od kiedy widzę na nadgarstku kto pisze lub dzwoni całkowicie wyciszyłem telefon – tak jest po prostu wygodniej. Jako, że nie ma róży bez kolców to i tutaj wysypie trochę żali:

  • powiadomienie o telefonie do nas następuje po około trzecim dzwonku, a nie natychmiastowo;
  • powiadomienia o emailach nie działają ze wszystkimi klientami poczty, np. AquaMail odpada, domyślny klient i Gmail działają bez szwanku tylko przy włączonej synchronizacji w telefonie, a w tedy z jakiegoś powodu Chronos drga co kilka minut. W końcu jednak znalazłem Blue Mail, który współpracuje idealnie;
  • powiadomienia o utracie połączenia to przydatna rzecz, może uratować nas przed zgubieniem telefonu, ale zegarek traci zasięg stanowczo za często, a komunikat zasłaniający całą tarczę (znika dopiero po niecałej minucie!) i drganie na ręku szybko frustrują. Takie przypomnienia POWINNO dać się wyłączyć w opcjach!

Powiadomienia świetnie współpracują z Pushbulletem i budzikiem Timely – kiedy zostawimy zegarek na twardym biurku, z rana tak klekoce po blacie, że obudzimy się bez problemu! Po ostatniej aktualizacji jest możliwość wrzucenia ‚memo’ – czyli sami napiszemy swoje powiadomienie, a potem wysyłamy je na zegarek;

 

GoClever Chronos Eco

Ten komunikat utrzymuje się do 80 sekund.

Kolejna funkcja to sterowanie muzyką. Mamy play/pause i następny/poprzedni utwór. Co ciekawe – ekran wyświetla aktualnie lecące utwory w Spotify, ale próba oddziaływania automatycznie włącza domyślny odtwarzacz w smartfonie – w moim przypadku N7 Player z którym zdalne sterowanie działa bez zarzutu.

Aparat w telefonie potrafi zdalnie robić zdjęcia po wciśnięciu odpowiedniego guzika w zegarku, ale, żeby nie było za łatwo – tylko z poziomu aplikacji GoClever, nie ma zatem szans, że tajniacko „opstrykamy” znajomego dając mu pobawić się naszym telefonem.

GoClever Chronos Eco

Podświetlenie (niebieskawe) jest równomierne i znika po 2 sekundach.

Pedometr zdaje się podawać rzeczywiste wartości kroków i dystansu, co do kalorii to nie mam pojęcia – niby przy konfiguracji musimy podać wzrost i wagę, ale obstawiam, że wartość spalonego tłuszczu jest bardzo „na oko”. Podobnie jest z mierzeniem czasu snu – jeśli przed położeniem się do łóżka ustawimy zegarek w tryb snu (szkoda, że nie robi tego automatycznie), a rano go wyłączymy to potem mamy dostęp do statystyk naszego spania i poszczególnych faz snu. Miłą opcją jest społecznościowe dzielenie się przebytym dystansem i konkurowanie pod tym względem.

Na koniec kilka opcji – możemy wybrać język, tło wyświetlacza (jasne/ciemne), czy chcemy podświetlanie i czy chcemy by uruchamiało się na skręt nadgarstka. Tej opcji należy się osobne parę słów, bo jest to bajer z którego będziemy korzystać tak często, że szybko wyrobi się nam odruch Pawłowa skręcania dłoni za każdym razem, kiedy będziemy chcieli poznać czas. Nie to, żeby niepodświetlony ekran Chronosa był w jakikolwiek sposób nieczytelny, nawet w ciemniejszym pomieszczeniu (wybór wyświetlacza SHARP był chyba jedynym właściwym, bo w przeciwieństwie do epapieru skutecznie odbija światło) ale tarcza tak bardzo zyskuje na przejrzystości, że machać będziemy nawet w słoneczne dni.

Jeszcze mały akapit odnośnie appki w smartfonie – po ostatniej aktualizacji teoretycznie zapewnia pełną funkcjonalność na Androidzie L, teoretycznie, gdyż nie mam jak tego sprawdzić, a nie chcę powtarzać plotek. Programowi brakuje jednak stabilności podczas synchronizacji – nie dość, że każda tarcza (możemy wybrać od jednej do trzech, między którymi będziemy się przełączać bezpośrednio na zegarku) przesyła się około minutę, to błędy i zerwanie połączenia są bardziej powszechne niż rzadkie.

GoClever Chronos Eco

Appka sterująca wygląda ładnie, ale zawieszki podczas synchronizacji (np. tarcz) należą do częstych.

Rozpisałem się.. Bo i urządzenie, jako pierwszy budżetowy smartwatch dostępny w Polsce, zasługuje na uwagę. Kupno Chronosa to na pewno świetna okazja sprawdzenia tego całego boomu na wearables („ubieralki”?) i zastanowienia się czy coś takiego naprawdę się człowiekowi przyda. Omawiany zegarek pod względem hardware ma wszystko co mieć powinien, a pojemna bateria działa jak magnes. Nie jest to oczywiście produkt premium, którym można się pochwalić jak Rolexem, ale i wstydzić się nie ma czego – wygląda poprawnie (choć czekam na inne paski do kupienia).

To oprogramowanie kuleje – restarty, gubienie tarcz, brak współpracy z popularnym Spotify, ograniczona liczba tarcz (edytor na otwartej licencji byłby genialnym pomysłem!) i oczywiście – szalenie irytujące komunikaty o zerwanym połączeniu – to wszystko problemy do naprawienia. Następny ruch należy do GoClevera – musi pokazać, że albo jest profesjonalnym producentem, któremu zależy na swoich klientach i wypuszcza uaktualnienia jeszcze długo po premierze, albo przeciwnie – typową chińską manufakturą produkującą szajs za śmieszne pieniądze i od razu zapominającym o swoich nabywcach.

Gdybym miał oceniać sam hardware Chronos dostałby mocną czwórkę, niestety problemy z softem na dzień dzisiejszy nie pozwalają mi na taką szczodrość, dlatego zegarek otrzymuje tróję, z plusem – na zachętę.

 

Zegarek testowany razem z telefonem Motorola Moto E, pracującym pod kontrolą Androida 4.4.4.

 

Ocena +3

Bookmark the permalink.