Wirtualna sieć prywatna

Czasy kiedy w Internecie mogliśmy czuć się anominowo minęły bezpowrotnie. Różnorakie agancje rządowe coraz śmielej wchodzą z butami w naszą prywatność, hakerzy nie ustają w próbach kradzieży danych i cyfrowej gotówki, ale to i tak pikuś w porównaniu z tym co sami chętnie udostępniamy na portalach społecznościowych. Ludzie dzielą się na tych co mają to głęboko w.. oraz tych, którym zależy. Dlatego Bóg w swojej łaskawości stworzył VPNy. I zobaczył, że to było dobre.

 

Dzisiaj będzie krótko, dlatego od razu przechodzimy do sedna. Czym jest Wirtualna Sieć Prywatna (Virtual Private Network)?

Kiedy odwiedzamy różne strony www, mechanizm tej operacji jest całkiem prosty – nasz komputer wysyła zapytanie pod wzkazany adres, impuls idzie przez pół świata (od serwera do serwera, po mniej lub bardziej prostej linii) aż dociera do punktu przeznaczenia, a następnie wraca nam z zamówionym pakietem danych. Rzecz dzieje się z prędkością podświetlną więc czesto mamy wrażenie, że odpowiedź otrzymaliśmy natychmiastowo.

Ma to swoje wady i zalety, ale przeważnie sposób jest pewny i działa stabilnie, więc nie kombinujemy. Czasami jednak zdarza się tak, że albo strona na którą próbujemy się dostać nie lubi naszej lokacji i wywala błąd. Albo zależy nam na prywatności. Albo próbujemy ominąć rządowe blokady. Powód zawsze się znajdzie.

Wtedy właśnie przychodzi pora na sieć wirtualną. Korzystając z tego rozwiązania nie łączymy się już po linii prostej, tylko najpierw sygnał leci do pośrednika – serwera VPN, dopiero stamtąd wysyłany jest impuls docelowy.

Tunnelbear to najładniejsza vpn-owa appka z jaką się spotkałem. Wesoła i intuicyjna, szkoda, że nie działa w Chinach.

Tunnelbear to najładniejsza vpn-owa appka z jaką się spotkałem. Wesoła i intuicyjna, szkoda, że nie działa w Chinach.

Czego jak czego ale ofert VPN nie brakuje. Możemy wybierać od tych darmowych, oferujących niewielką stabilność i małe prędkości transferu (np. VPN wbudowany w przeglądarkę Opera), po te oferujące najwyższą jakość (i odpowienio wycenione), stosowane głównie przy streamingu video – np. Viper. Są też serwery szczególnego przeznaczenia – np. VPNShield szyfruje nasze połączenie.

Opera od całkiem niedawna oferuje wbudowany VPN. MOżna testować za darmo, ale są też płatne wersje.

Opera od całkiem niedawna oferuje wbudowany VPN. MOżna testować za darmo, ale są też płatne wersje.

Osobiście żyjąc w Chinach jestem praktycznie zmuszony do korzystania z VPNów. Mam swoich dwóch faworytów, których mogę polecić z ręką na sercu:

ArchieVPN – świetna appka mobilna (prosta, ładna, szybka i stabilna), mnogość serwerów, niestety brak Polski. Wysokie prędkości dochodzące do 2Mbit/s (tak, to dość szybko jeśli chodzi o VPN..). Najlepsze jest jednak to, że tak wysoką jakość możemy mieć za naprawdę śmieszne pieniądze – miesiąc kosztuje zaledwie $2.5, zaś za cały rok zapłacimy niecałe 17 dolców. Byłby raj, gdyby nie brak możliwości skorzystania z Archiego na Windowsie i brak polskich serwerów.

Archie ma to co potrzeba i nic więcej. Cudowny minimalizm, który nie pożera zasobów naszego urządzenia.

Archie ma to co potrzeba i nic więcej. Cudowny minimalizm, który nie pożera zasobów naszego urządzenia.

WordVPN – długo zastanawiałem się nad wyborem VPNa do domowego peceta, w końcu wybór padł na opisywaną aplikację. Spodobała mi się spora ilość serwerów (kilkadziesiąt, więcej niż w Archie), oraz różne opcje połączenia – można samemu skopiować dane: user/password/serwer i łączyć się przez ustawienia systemu (lub routera!). Klient na Windowsa jest znośny, choć wygląda staro, gorzej jest z appką na Androida – zawiesza się i wygląda marnie. Biorąc jednak pod uwagę, że za rok korzystania (limit przesyłu 30GB/miesiąc) płacimy tylko $25 to jest to jednak opłacalna oferta, gdyż porównywalna jakościowo konkurencja to dwukrotnie większe pieniądze.

WorldVPN wygląda jak stworzony pod WindowsemXP. Za to działa stabilnie i jest tani.

WorldVPN wygląda jak stworzony pod WindowsemXP. Za to działa stabilnie i jest tani.

Zatem podsumujmy:

W normalnych okolicznościach nie ma sensu korzystać z sieci wirtualnych. Zwiększa to opóźnienie (ping), zmniejsza szybkość transferu, swoje kosztuje i wymaga zaufania dla dostawcy. Zdarza się jednak tak, że nie mamy wyjścia – rząd blokuje nasz sygnał, strona ma ograniczenia regionalne, albo domyślne serwery są niestabilne i trzeba puścić sygnał na około – wtedy bez VPNa ani rusz.
Linki:

WorldVPN 
ArchieVPN 
VPNShield 
Vypr 
Tunnelbear 

Bookmark the permalink.