They are Billions! – recenzja gry (Windows)

Znacie to uczucie, kiedy gracie w trudną grę: skupienie na maxa, pełna mobilizacja, gdy nagle – przez banalny błąd (i brak opcji save!) – kilka godzin rozgrywki idzie w piz..? Klniemy wtedy na czym świat stoi, przystępujemy do deinstalacji głupkowatego programu, może nawet rzucimy kontrolerem. Po chwili jednak, gdy emocje już trochę opadną, wracamy do rozgrywki z nowym zapałem i świeżym planem. Bo to przecież dobra gra jest.

Dzisiaj na tapet rzucimy nowego indyka mojej steamowej kolekcji, którego „fejm” już od miesiąca rozlewa się po internecie – „They are Billions!”. Z góry chciałbym uprzedzić, że produkcja – choć w pełni grywalna i pozbawiona błędów – wciąż technicznie nosi miano bety i wiele może się zmienić do jej oficjalnej premiery (zapowiedzianej na okolice wiosna/lato).

Próbując opisać TAB w kilku słowach powiedziałbym, że to RTS 2D w stylu Age of Empires, albo Twierdzy, gdzie najważniejsze są: sprawna ekonomia, ekspansja oraz.. umocnienia, bowiem gra jest również niezłym przykładem tego jak powinien wyglądać emocjonujący Tower Defense.

Odpaliwszy „They..” przywita nas klimatyczny ekran główny z którego przejść możemy do wyboru map. Zero fabuły, żadnych wyjaśnień – te nadejść mają dopiero w finalnej wersji. Na chwilę obecną mamy dostęp jedynie do tzw. trybu „skrimish”czyli niepowiązanych ze sobą potyczek. Wybieramy zatem mapę, decydujemy się na poziom trudności i klikamy start.

Wita nas klimatyczny ekran główny. I to chwilowo tyle – zero fabuły, brak intra czy jakichkolwiek wyjaśnień.

Są ich miliardy!

Pojawiamy się w centrum okrytej mgłą wojny mapki dysponując jedynie kwaterami głównymi, skromnymi zasobami oraz kilkoma podstawowymi jednostkami zwiadowczymi. Tych używamy do wykonania szybkiego rekonesansu, ale od razu (albo dopiero po pierwszej wtopie..) zauważamy, że lepiej nie zapuszczać się daleko, gdyż mapa jest – i tu nie przesadzam! – całkowicie wypełniona nieumarlakami!

Może tytułowe miliardy to gruba przesada, ale w czasie jednej misji z pewnością przyjdzie nam się zmierzyć z dziesiątkami tysięcy zombie!

Sama rozgrywka dzieje się w czasie rzeczywistym, ale mamy podział na dni (jeden dzień to kilka minut czasu rzeczywistego). Z tym również związany jest poziom trudności – najtrudniejszy tryb każe nam przetrwać 80 dni, podczas gdy 150 dób jest określane jako ‘easy’. Z początku wydaje się to nielogiczne, ale szybko uczymy się, że co kilkadziesiąt minut jesteśmy atakowani falą umarlaków nadchodzących spoza mapy. Największa zaś grupa pojawia się tuż pod koniec rozgrywki –jak łatwo się domyślić 150 dni daje nam znacznie więcej czasu na przygotowanie się do kataklizmu.

Trzeba się rozbudować i zadbać o umocnienia, nie znamy dnia ani godziny kiedy mogą nadciągnąć zombiaki.

A kiedy będziemy gotowi czas udać się na polowanie. Mapa sama się nie wyczyści.

Age of Empires

Aby poradzić sobie z trupiakami potrzebujemy żołnierzy, zaś aby ich zrekrutować niezbędne są surowce. Tych w grze jest 8:

  • złoto
  • drewno
  • kamień
  • żelazo
  • ropa
  • energia
  • żywność
  • pracownicy (ci może nie są – technicznie – surowcem, ale działają na podobnej zasadzie)


Sprawne pozyskiwanie powyższych i ekspansja na bogate tereny to podstawa sukcesu w TAB. Niejednokrotnie będziemy stawać przed dylematem pokroju:  lepiej kupić żołnierzy i zająć nowy kawałek lądu, czy może postawić farmę, która pozwoli na wybudowanie kilku domów więcej, a tym samym zwiększą się nasze dochody w przyszłości.

Wraz z mijającymi dniami, rozwojem miasteczka i stawianiem nowych struktur mamy dostęp do co raz większej ilości budynków, jednostek oraz wszelkiej maści ulepszeń. I tak dla przykładu na początku musimy zadowolić się szybkimi, acz słabymi łuczniczkami, które z trudem radzą sobie nawet z małą grupką umarlaków, podczas gdy w końcowej fazie będziemy rozporządzali mechami robiącymi sieczkę ze wszystkiego w zasięgu wzroku.

Warto przy tym wspomnieć o opcji aktywnej pauzy, która zawsze pozwala się zatrzymać i na spokojnie przemyśleć każdy kolejny ruch. Jest to szczególnie pomocne zważywszy na fakt, że gra zapisuje się automatycznie i nie możemy oszukiwać przeznaczenia za pomocą save/load.

Dobrze funkcjonujące miasto generuje spore przychody, a bez tych nie uda nam się zebrać armii.

Co kilkanaście dni (czasu gry) jesteśmy atakowani masą truposzczaków. Z początku to tylko małą grupka, lecz końcowe fale idą już w grube tysiące przeciwników!

Stronghold

They are Billions! to również zabawa w defensywę – cały czas musimy dbać o umocnienia osady, tak aby z każdej strony były mury, gdyż nawet pojedynczy wróg, któremu uda się podejść pod miasto może kosztować nas bolesną porażkę.

Tak jest! Jeden mizerny zombiak jest w stanie szybko rozwalić domek, którego mieszkańcy natychmiastowo ulegną zarażeniu i rzucą się napastować kolejne chatki. W ten sposób w ciągu minuty z pojedynczego zainfekowanego powstanie cała horda, która doprowadzi do naszej zagłady. Ten plus, że przynajmniej żołnierze są odporni na działanie zarazy i nie zmieniają strony konfliktu po ugryzieniu.

Bardzo ważny jest sam początek zabawy, kiedy jeszcze nie możemy pozwolić sobie na komfort obwarowania palisadą ze wszystkich stron. Trzeba wtedy zachować szczególną ostrożność i działać pomału i po cichutku, gdyż zbytnia ofensywa raz dwa sprowadzi na nas bandę, z którą sobie zwyczajnie nie poradzimy. Tu warto zaznaczyć, że zombie mają uszy, zaś nasze jednostki są opisane poziomem generowanego hałasu – o ile  łuczniczka jest niemalże bezszelestna to już taki snajper może sprowadzić na nas spore kłopoty.

W TAB świetnie poczują się również wszelkiej maści domorośli architekci, gdyż dobre umocnienia są kwestią odpowiedniego planowania – do stawiania murów należy szukać ciasnych przesmyków i przeszkód terenowych, tak aby wróg atakował gęsto, a powoli. Nie skłamię również dodając, że liczą się koszty i trzeba myśleć jak i na czym zaoszczędzić.

Nadchodzą z północy!

A teraz z południa! Kierunek ataku fali zostaje ujawniony dopiero na kilka minut przed jej nadejściem – trzeba być gotowym na wszystko!

Steampunk

Opisywana tutaj produkcja tworzona jest w dwóch wymiarach, zaś wyglądem nawiązuje do klasyki steampunku – wiktoriańskie rezydencje, XIX-wieczne stroje przemieszane z dziwacznie (ale też.. wykwintnie, np. dżentelmeni w melonikach dosiadający mechów bojowych) wyglądającymi pancerzami, maszyny wykorzystujące wodę oraz ropę – to codzienność TAB i muszę przyznać, że gra wygląda mocno przyzwoicie. Ma swój styl.

To samo trzeba napisać o oprawie muzycznej, która już teraz stoi na bardzo wysokim poziomie. Ponura muzyka potęgująca poczucie zwątpienia, orkiestrowe wstawki w czasie oblężenia pompujące adrenalinę do krwiobiegu – gorąco polecam granie po nocy w słuchawkach, pełna wczuwka gwarantowana!

Na plusa zasługuje również dobra optymalizacja gry, która sprawia, że nawet na komputerach ze zintegrowaną grafiką Intela możemy cieszyć się (względnie) płynną rozgrywką nawet podczas ataku tysięcy umarlaków.

Ostatni atak nadchodzi ze wszystkich stron!

Trzeba przyznać, że gra jest trudna – nawet na najniższym poziomie trudności o wtopę bardzo łatwo! Przy okazji – trwają prace nad obsługą języka polskiego.

Podsumowanie

Nie mogę o sobie powiedzieć, abym był wyjątkowym znawcą RTSów, bo w swoim życiu przeszedłem tylko kilka, z czego najmocniej zapamiętałem Age of Empires 2 oraz Age of Mythology (oraz oczywiście Majesty plus Dungeon Keeper 2, które jednak od standardowej strategii czasu rzeczywistego nieco odstają samowolą jednostek), od Starcrafta odbiłem się po drugiej misji, a ostatnio w RTSa grałem chyba jeszcze na studiach.

Dla mnie ten gatunek był umarły, a – paradoksalnie – ożył właśnie dzięki truposzom od studia Numanitian Games. Gra okazała się niesamowicie wciągająca, sprawiła, że myślałem o niej zasypiając, idąc do pracy, biorąc kąpiel. Pewnie z resztą znacie to z własnych doświadczeń, kiedy zastanawiacie się nad kolejnym krokiem jeszcze na długi czas po odłożeniu myszki i klawiatury. Dość powiedzieć, że przerwa świąteczna na blogu uległa znacznemu wydłużeniu właśnie za sprawą TAB.

Produkcja już teraz zasługuje na wysoką ocenę, ale pamiętając o statusie bety oraz braku trybu fabularnego powstrzymam się przed wystawieniem noty, jednocześnie namawiając wszystkich miłośników strategicznego myślenia chociażby do zerknięcia na któryś z licznych gameplay’i na YT. Tylko ostrzegam – zombiaki mocno uzależniają i lepiej byście mieli rezerwy wolnego czasu.

Gra obecnie kosztuje 89,99zł na Steamie, co może wydawać się nieco wygórowane, ale pamiętajcie, że jest to zabawa na dziesiątki (a może i nawet setki) godzin. Chciałbym również poinformować o nadchodzącej wyprzedaży z okazji Chińskiego Nowego Roku (połowa lutego).

Czy jesteś gotów na Ich nadejście?

Porady

  • korzystajcie z klawiatury: SPACE zatrzymuje grę, ALT pokazuje punkty życia, TAB pozwala na odwrócenie bramy, zaś CTRL+(numer) grupuje jednostki/budynki;
  • nie zmarnujcie pocztątku rozgrywki – pierwsza fala zombie nadejdzie już po 15 dniu, lepiej abyście byli gotowi;
  • korzystajcie z opcji patrolu, kiedy jeszcze nie stać was na mury;
  • pilnujcie aby mury domykały wszelkie szczeliny! Tuż za nimi warto postawić wieżę z jakąś jednostką – struktura jest tania, a zwiększy zasięg i da osłonę;
  • wykorzystujcie każdy las i jezioro do produkcji żywności – tak rozplanujcie chatki, aby zebrać jak najwięcej plonów;
  • stawiajcie markety tak szybko jak tylko się da – zmniejszają konsumpcję żywności dla domostw w ich okolicy, a do tego automatycznie zamieniają nadmiary surowców w złoto, każdy kolejny targ to lepsza cena sprzedaży/kupna;
  • stawiajcie magazyny tam gdzie wydobycie surowców idzie pełną parą, będzie 30% bonus do produkcji!
  • nie bójcie się burzyć budynków i rearanżować przestrzeni, kiedy dojdzie dostęp do nowych struktur (mowa o kopalniach/tartakach/farmach/murach obok kwatery głównej gdzie znacznie lepiej poustawiać domki);
  • warto zainwestować w radary, które odsłonią część terenu i dadzą wam pomysł na kolejne kroki;
  • do 20 dnia warto mieć oddział przynajmniej kilkunastu łuczniczek (żołnierze nie są tak opłacalni);
  • kiedy tylko będzie cię stać zacznij inwestować w snajperów, są bardzo skuteczni jak na swoją cenę – oddział 20 weteranów raźno czyści planszę z trupów;
  • po 50 dniu lepiej jakbyś już miał dostęp do Thanatosów – używaj ich jako mobilnej wieżyczki, tuż za murami;
  • wieża elektryczna (Shocking Tower) wydaje się spoko, ale lepiej nie ufać jej za bardzo pod koniec – kwasowe umarlaki atakują je w pierwszej kolejności;
  • nie stawiaj zbędnych wieżyczek (balista/egzekutor), gdyż ich utrzymanie kosztuje sporo – buduj je tylko w mocno zagrożonych punktach i burz zaraz jak przestaną być potrzebne;
  • nadwyżki złota przeznacz na kolce i druty kolczaste – to jednorazowy koszt, który może okazać się zbawienną inwestycją (nie tylko ranią, ale do tego spowalniają przeciwników!);
  • niby można stawiać tylko dwie linie murów koło siebie (3 jeśli w poprzek) ale zawsze można nastawić co nieco w odstępie;
  • oczyść mapę tak mocno jak tylko się da przed ostateczną falą – niezabite zombiaki dołączą do oblężenia twojej osady, a miasta będą źródłem kolejnych hord!

Obrazek tytułowy pochodzi z filmu „Wysyp żywych trupów”, zaś kolejny kadr filmowy to już serial „The Walking Dead”. Do obejrzenia obu gorąco zachęcam!

Bookmark the permalink.