Sprytne telewizory

Smartfony po roku lub dwóch uważamy za przestarzałe. A to farba się starła, a to system już nieaktualny i zamula, czy nawet zwykła ludzka potrzeba szpanu i pokazania się z czymś „na czasie” – każdy powód jest dobry by wyciągnąć portfel i kupić nową zabawkę. Z telewizorami jest inaczej – raz nabyty produkt chcemy postawić w jednym miejscu i niech tam stoi jak najdłużej. Pięć lat? Dziesięć? Dwadzieścia? Jeśli wciąż poprawnie wyświetla obraz i nie drażni estetyki pokoju to po co kombinować?

 

No właśnie, a takie podejście dla producentów to jak sól w oku – rynek się nasyci i trzeba zwijać biznes, zamykać fabryki i sprzedawać niewolni… znaczy się – „restrukturyzować kadry”. Dlatego w obliczu zaspokojenia obecnych potrzeb klientów, dwoją się i troją by wygenerować nowe – tak było z ekranami 3D i tak jest teraz ze smartwatchami. Plan jest prosty – przekonać standardowego Kowalskiego, że nowy wodotrysk jest dokładnie tym na co czekał całe swoje życie i uzmysłowić mu, że oto wkracza do świata przyszłości. Jak to ma się do Smart TV?

Czym tak właściwie jest sprytna telewizja? Cóż, po pierwsze – to stwierdzenie nieco na wyrost. Od najpopularniejszych obecnie modeli w żadnym wypadku nie oczekujmy funkcjonalności Siri czy Google Now – nie przypomną nam kiedy powinniśmy skończyć oglądać serial aby nie spóźnić się na uczelnię, nie przekierują na Filmweb od razu po zakończeniu filmu i nie nałożą adblocka na reklamy (dopłaciłbym za taką funkcję!). Co zatem mogą?

Dostęp do usług streamingu jest jedną z najważniejszych opcji w dzisiejszych odbiornikach

Dostęp do usług streamingu jest jedną z najważniejszych opcji w dzisiejszych odbiornikach

Po kolei. Klasyczny telewizor kupiony w PeeReLu wyświetlał dwa kanały, czasem miał telegazetę i odpowiednie wejścia by podłączyć magnetowid, dzięki czemu mogliśmy nagrywać i oglądać filmy z kaset. Dzisiejsze „okno na świat” potrafi dokładnie to samo i znacznie więcej, właściwie to bliżej mu do komputera niż telewizora: ma przeglądarkę internetową, potrafi odtwarzać filmy strumieniowane z sieci, można prowadzić wideokonferencje i zastąpić pilota smartfonem. Problem w tym, że jest wiele standardów i co więksi producenci stawiają na własne systemy operacyjne, o skrajnie różnej wydajności i funkcjonalności. Tutaj przystopujmy i przejdźmy do najważniejszej kwestii..

Czym różni się telewizor od smartfona/tabletu? Las rąk? Nic dziwnego, zatem sformułujmy pytanie nieco inaczej. Czym różni się korzystanie ze smartfona/tabletu od korzystania z TV? Na ten temat mógłbym w zasadzie napisać całą rozprawkę i w ten sposób jednym płynnym posunięciem przegnać tych kilku czytelników, którzy tu trafili. Zatem krótko: mobile=praca, TV=relaks. Tak, wiem, zdobywanie kolejnych rekordów w Złych Ptakach ciężko porównać z uczciwą robotą*, ale chcę byście zrozumieli zasadę. Podczas gdy chcemy by nasz przenośny gadżet był funkcjonalny i szybki w obsłudze tak byśmy mogli robić kilka rzeczy na raz to w przypadku telewizora życzymy sobie po prostu położyć się wygodnie, włączyć film i wyłączyć myślenie, odpocząć.

Korzystając z przeglądarki jednocześnie możemy oglądać telewizję.

Korzystając z przeglądarki jednocześnie możemy oglądać telewizję.

Dodatkowe funkcje muszą zatem być nienachalne i działać idealnie, tu nie ma miejsca na żadne kombinacje w stylu aktualizowania kodeków czy przekładania kabelków – telewizor jest nie tylko dla geeka (który i tak woli obejrzeć YT na tablecie), ale przede wszystkim dla osób zaawansowanych wiekiem, którzy z niechęcią patrzą na wszystko co jest bardziej skomplikowane niż telegazeta. Na następnej stronie zastanowimy się jak te pobożne życzenia mają się do praktyki na podstawie Smart TV z 2013 roku (LG 42LS570S).

 

(*)dla jasności, zależność jest absolutnie poprawna pod względem fizycznym. Pamiętamy, że Praca = Działająca Siła razy Przesunięcie. Skoro telewizor cały czas stoi w jednym miejscu to przesunięcie wynosi 0, a tym samym praca również. 🙂

 

Bookmark the permalink.