Rzemieślnicy z Kairosoftu

Wśród najpopularniejszych mobilnych gier mamy produkcje, które chwytliwym pomysłem szybko zdobywają miliony fanów na całym świecie. Są też remastery klasyków znanych z innych platform żerujące na nostalgii wiernych fanów. Co jakiś czas pojawiają się wysokobudżetowe mmo, wszystkie bez wyjątku działające według jednej zasady – „Rozreklamować, Uzależnić, Wydoić”. I jest Kairosoft.

 

Podczas gdy wymienione we wstępniaku typy gier silą się na innowacyjność, czy to poprzez mechanikę rozgrywki czy wciągającą fabułę, Japończycy nie mają aż takich ambicji. Już od paru lat rządzą na rynku mobilnych symulacji (tycoonów), nie dzięki innowacjom, ale właśnie za sprawą solidnej rzemieślniczej roboty – pisząc metaforycznie – znaleźli kurę ze złotymi jajami. Pun intended.

Game Dev Story

Game Dev Story

Gwoli wstępu – założone w 1996 roku dziewięcioosobowe studio już od samego początku skupiło się na tworzeniu prostych symulacji na telefony, lecz dopiero pokazane w 2010 roku Game Dev Story (86pkt. Metacritic) przyniosło studiu prawdziwą sławę i pieniądze. Pomysł był prosty – zrobić grę o robieniu gier. Zaczynaliśmy jako jednoosobowa firma z małym biurem i od razu trzeba było wziąć się do pracy – zatrudnić personel, zadbać o jego szkolenie, dokupić stanowiska pracy (a po pewnym czasie przenieść się do nowego lokalu) i – przede wszystkim – tworzyć gry. To od statystyk naszych programistów i szczęścia zależało czy i jak wielki sukces odniesie nasza produkcja. Przez kolejne lata przechodziliśmy na kolejne platformy (nazwami i wyglądem uroczo podobne do rzeczywistych) i pięliśmy się na szczyt. Całość okraszona była pikselową grafiką rodem z z 16-bitowców i równie nieskomplikowaną oprawą dźwiękową. Gra stała się hitem – setki tysięcy pobrań ze sklepu Google (i pewnie jeszcze więcej na Apple Store gdzie zadebiutowała) mówią same za siebie, tym bardziej,  że początkowa cena wynosiła ok. 4 euro, co jak na mobilne granie jest kwotą stosunkowo wysoką.

Kairosoft ma na koncie spoooro gier

Kairosoft ma na koncie spoooro gier

Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że opisując mechanikę Game Dev Story opisałem wszystkie pozostałe gry z portfolio studia. Schemat zawsze jest ten sam – mamy mapę, a tam nasz biznes w początkowym stadium rozwoju. Musimy tak zarządzać finansami, żeby starczyło na potrzeby mieszkańców/personelu oraz rozwój. Z czasem pojawiają się nowe budowle i/lub technologie, NPCom rosną statystyki, biznes zaczyna przynosić większe dochody i pnie się na szczyty rankingu. Taki rozwój „od zera do milionera” trwa zazwyczaj pół dnia czasu rzeczywistego i jest to właściwie czas potrzebny na odkrycie 100% zawartości gry – po pierwszym ukończeniu (czasami) można co prawda zmierzyć się z inną mapą, ale lepiej nie oczekujcie kolejnych zaskoczeń.

Dungeon Village

Dungeon Village

To co się zmienia to scenografia. Czasem jesteśmy władcą początkującego królestwa, innym razem początkującym szogunem w feudalnej Japonii, by zaraz w kolejnym tytule stać się egipskim faraonem czy dyrektorem szkoły. Na obecną chwilę udało mi się doliczyć 27 różnych symulacji autorstwa Kairosoft i choć nie mogę zagwarantować, że każda z nich bazuje na tej samej mechanice to po poznaniu czterech różnych tematycznie produkcji studia i ujrzeniu dokładnie tego samego stylu rozgrywki mam solidne podstawy przypuszczać, że przynajmniej w większość tytułów gra się podobnie. Żeby jednak była jasność – to nie wada, lecz zaleta dzieł Japończyków. Oto bowiem mamy stuprocentową pewność, że jeśli jedna z ich gier przypadła nam do gustu, to kolejna sprawi co najmniej tyle samo frajdy.

Ninja Village

Ninja Village

Ninja Village - potyczka. Przypomina trochę walkę dwóch samurajów biegnących naprzeciw siebie, starcie w mgnieniu oka, chwila ciszy i nagle jeden upada.

Ninja Village – potyczka. Przypomina trochę walkę dwóch samurajów biegnących naprzeciw siebie, starcie w mgnieniu oka, chwila ciszy i nagle jeden upada.

Na koniec pozwolę sobie opisać pokrótce te produkcje, z którymi już miałem styczność (poza opisanym wyżej Game Dev Story):

  • Dungeon Village – jakbym nie próbował ominąć tego porównania to aż samo ciśnie się na usta – jesteśmy zarządcą Tristram. I nawet jeśli cukierkowa grafika, śmiesznie wyglądające potwory i niespieszna rozgrywka przeczą temu twierdzeniu to zasada jest ta sama – władamy wioską na rubieżach bezpiecznych terenów, za murami której czają się potwory. Musimy tak gospodarować by zachęcić bohaterów do osiedlenia się u nas, nabycia ekwipunku w naszych sklepach i uczestniczenia w questach. Gra bliźniaczo podobna do Majesty: Fantasy Kingdom Sim znanej z PC.
  • Ninja Village – jako początkujący generał z rozdzielonej waśniami feudalnej Japonii mamy za zadanie zjednoczyć kraj. Aby tego dokonać musimy zadbać o rozwój swojej wioski, która dostarcza nam surowce do zebrania armii, wyszkolić przywódców, a następnie atakować sąsiadujące garnizony wroga na mapie globalnej. Potyczki zrealizowane są w bardzo ciekawy sposób, chociaż to bardziej animacje, niż elementy interaktywne. Jak na standardy Kairosoftu jest to dość trudna produkcja.
  • Pocket Academy – jesteśmy dyrektorem gimnazjum/liceum (3 lata nauki) i staramy się zapewnić naszym studentom jak najlepszą edukację. Rozbudowujemy naszą szkołę, zatrudniamy lepszych nauczycieli, wysyłamy uczniów na zawody i olimpiady, nakłaniamy ich do wybrania jak najbardziej opłacalnych ścieżek zawodowych. Choć opisane tu gry nie należą do najbardziej dynamicznych tytułów, to PA bije wszelkie rekordy – przez początkowe (i w sumie stale towarzyszące grze) problemy finansowe jesteśmy ograniczeni głownie do patrzenia na zachowanie NPCów i tylko co parę minut pojawiają się pieniądze by dokonać jakiejś interwencji. Mimo to gra wciąga – obserwowanie zachowań naszych studentów jest przyjemnie relaksujące.

 

Pocket Academy - początkująca szkoła

Pocket Academy – początkująca szkoła

Pocket Academy - musimy rozwijać umiejętności naszych nauczycieli

Pocket Academy – musimy rozwijać umiejętności naszych nauczycieli

Opisane gry do najtańszych nie należą – z reguły jest to 3-4 euro w sklepie Google. Na szczęście producent pomyślał o wersjach demonstracyjnych i obok każdej z gier możemy pobrać jej bezpłatną wersję z okrojoną zawartością. Nie ma więc ryzyka, ze kupimy coś co nam się później nie spodoba. Warto również śledzić mobilne promocje (polecam AppSales) – Kairosoft należy do developerów, którzy lubią od czasu do czasu sprzedawać swoje tytuły ze sporą (50, a nawet 75%) obniżką.

 

Źródło: wired.co.uk

GooglePlay

Bookmark the permalink.