Runda druga – opis i recenzja Xiaomi MiBand 2

Xiaomi to błyskawicznie szybko rozwijająca się firma z Chin. Jeszcze 5 lat temu właściwie nie istniała, zaś obecnie jest światowym producentem elektroniki wszelakiej – smartfony, RTV i AGD, a ostatnio nawet drony i elektryczne rowery. Produkt Xiaomi po raz pierwszy pojawił się na łamach Świata Jutra niemalże rok temu – była to niepozorna opaska na rękę z funkcjami smart. Czas na rundę drugą.

 

„Z drugiej strony sama opaska tak mi się spodobała, że z chęcią zastąpiłbym nią zegarek, ale nie mogę, bo ani nie wyświetla godziny ani daty. Z chęcią też dopłaciłbym do droższego modelu wyposażonego w ekranik z tymi informacjami – wierzę, że dałoby się to zmontować tak, by ani wygląd, ani czas pracy na baterii zbytnio nie ucierpiały.”

To cytat z mojej zeszłorocznej recenzji pierwszego Mibanda. Jako, że dla mnie słowo jest droższe od pieniędzy to już wkrótce po premierze najnowszej wersji opaski dostałem własny egzemplarz, który od niemalże dwóch miesięcy gości na mojej lewicy. To również sporo czasu aby poznać gadżet w najdrobniejszych szczegółach i sprawić, aby moje wypociny były jak najbliższe prawdzie.

Tym razem recenzja będzie bardzo klasyczna – przyjrzymy się każdemu elementowi Mibanda 2 po kolei by na sam koniec wydać sprawiedliwy wyrok.

Zapraszam do lektury!

 

design

Xiaomi MiBand 2. Cena pomiędzy 100 a 200zł w zależności od kraju i sklepu.

WYGLĄD

Zupełnie jak poprzednio tak i w tym wypadku opaska składa się z dwóch elementów – gumowego paska i wkładanej doń pastylki z elektroniką. Mimo, że ta ostatnia jest większa od poprzedniczki to jednak różnice nie są jakoś szczególnie widoczne i Miband 2 wciąż mało rzuca się w oczy. Paski są dostępne w różnych kolorach, choć w standardowym pakiecie dostajemy tylko czarny.

Po sieci da się znaleźć informacje o tym, że u niektórych osób gumowa opaska powoduje reakcje alergiczne – ciężko mi się tutaj wypowiedzieć obiektywnie, u mnie nic takiego nie miało miejsca – mimo, że spędzam z nią 99% swojego czasu to skóra na nadgarstku wciąż wygląda jak pupcia niemowlęcia.

Nowy Miband może się podobać. W recenzji pierwszej wersji skrobnąłem zdanie, że „jej design ociera się o segment premium” i tak samo jest w tegorocznym modelu – plastik jest wysokiej jakości, szkło również, nic nie skrzypi, nie ma żadnych luzów. Nosząc opaskę Xiaomi nie mamy absolutnie żadnego powodu do wstydu i aż trudno uwierzyć, że takie cacuszko jest dostępne za około 100zł (149RMB w Chinach, choć są problemy z dostępnością).

 

screen

Ekran jest maleńki ale czytelny.

EKRAN

Na początku ekran wygląda na dość długi – zajmujący całą powierzchnię przedniego panelu, ale już po pierwszym rzucie oka „pod światło” zauważamy, że to maleństwo o przekątnej niecałego centymetra i ulokowane w poprzek frontu opaski.

Trochę żal, ale pamiętajmy, że opaska nie ma funkcji wyświetlania powiadomień, więc większy wyświetlacz do niczego by się jej nie przydał. Ten zaś, który mamy dostępny wykonany jest w technologi OLED, co oznacza, że „elektryzowane” są tylko te piksele, które coś wyświetlają, podczas gdy reszta pozostaje idealnie czarna – szczególnie dobre rozwiązanie na noc, bo nie razi <u>aż tak bardzo</u>.

Jasność ekranu jest ustawiona domyślnie i całkiem dobrze wypośrodkowana, ale z drugiej strony trochę szkoda, że nie możemy jej określić samodzielnie, lub chociaż ustawić przedziały czasowe, kiedy ma być wyższa/niższa. W pełnym słońcu ciężko cokolwiek dojrzeć, zaś w nocy mamy do czynienia z miniaturową latarenką, która wypala oczy tuż po przebudzeniu. Oczywiście przesadzam, ale miejcie świadomość, że coś jest na rzeczy.

Oprócz ekranu na przednim panelu znajdziemy również niepozorne kółeczko – to panel dotykowy, którym przełączamy się pomiędzy funkcjami opaski (o nich za chwilę). Czy to dobrze, że przycisk jest pojemnościowy a nie fizyczny to ciężko określić – w obecnym wypadku napewno irytuje, że po prysznicem opaska wariuje i non stop przełącza się pomiędzy trybami, podobnie jest kiedy założymy ręce na siebie. Z drugiej strony czuć w tym pewną magię – wystarczy lekko przesunąć palcem po ekraniku by dostać to czego się chce, można nawet smyrnąć opaską po nosie w przypadku kiedy drugą dłoń mamy zajętą. To kwestia gustu, ale ja jestem na tak.

 

senkroki

Sen nie zawsze jest dobrze sczytywany – np. tutaj zasnąłem gdzieś po drugiej, ale faktycznie obudziłem się o 10:37. Jeśli chodzi o drugi wykres to tam macie równicę pomiędzy MiBand 1 a 2 – pod konieć lipca zmieniłem opaskę i wcale nie stałem się patentowanym leniem. 😉

KROKOMIERZ

Przejdźmy do funkcji opaski. Pierwszą, najważniejszą i tą z której będziemy korzystać non stop jest krokomierz. Jak mogliście zapamiętać z recenzji poprzedniczki, wspomniałem tam, że ten mechanizm bardziej zasługuje na licznik aktywności, gdyż zbiera wszystkie ruchy ręką jak leci – od pisania po tablicy, aż po jazdę trzęsącym pojazdem klasy Autobus.

W takim wypadku druga wersja wydaje się być bardziej surowym trenerem, gdyż zarówno akcelometry jak i algorytmy musiały zostać mocno dopracowane i teraz znacznie ciężej wykręcać mi wyniki pokroju kilkunastu kilometrów dziennie, które wcześniej nie były jakoś szczególnie rzadkie. Miejcie jednak też na uwadze, że zmieniwszy opaskę wywaliłem zegarek i teraz Miband gości na lewym nadgarstku, który u osoby praworęczej nie pracuje aż tak wydajnie.

 

back

Pulsometr lekko wystaje i też lekko wrzyna się w nadgarstek kiedy dopnie się opaskę na max.

PULSOMETR

Pomiędzy pierwszą, a najnowszą wersją opasek od Xiaomi pojawił się również model 1S wyposażony w pulsometr. Osobiście w ogóle nie byłem zainteresowany kupnem uznając ten element za bajer, którym pobawię się na początku, by potem już nigdy do niego nie wrócić.

Okazałem się całkiem niezłym prorokiem, bo dokładnie tak było w obecnym przypadku – wpierw sprawdzałem sobie puls co parę godzin w różnych sytuacjach. Potem robiłem to już tylko w skrajnych przypadkach – albo podczas ćwiczeń, albo w czasie najbardziej zblazowanego lenistwa, zaś teraz mam po prostu ustawiony pomiar na drugą w nocy – ot tak dla statystyk, które i tak mi się nigdy do niczego nie przydadzą.

puls

Do wykresów tętna preferuję appkę Miband Tools, osobno dostępną w Sklepie Play. Płatna ale warta swojej ceny.

Nie zrozumcie mnie źle – pulsometr może okazać się całkiem przydatny dla świadomych zawodników, którzy chcą mieć pewność, że dają z siebie wszystko. Problem w tym, że ten element w opasce nie działa z taką elegancją jakbyśmy tego oczekiwali. Nie piszę tu o przekłamanych wynikach, bo nie mam jakiejkolwiek możliwości tego sprawdzić, tym bardziej, że wszystko wygląda bardzo realistycznie:

  • Sen: 50
  • Normalnie: 70
  • Szybki spacer: 90
  • Ćwiczenia: 120-160

Minusy lecą za to, że albo rękę trzeba trzymać nieruchomo albo opaskę zapiąć tak ciasno, że aż uwiera, aby pomiar miał się udać. Niby też można ustalić stały pomiar pulsu podczas np. wizyty na siłowni, ale musimy pamiętać, że taka zabawa całkiem porządnie drenuje baterię. Pół godziny mierzenia pulsu zabiera jeden dzień pracy Mibanda 2.

 

button

Baterię łądujemy podobnie jak poprzednio – specjalną nasadką. Niestety nowa pastylka się spasła więc stara ładowarka nie będzie pasować.

BATERIA

Xiaomi chwali się, że nowa generacja opaski wyposażona została w pojemniejszą baterię (XX vs XX). Wszystko fajnie i spoko, ale mimo to czas pracy na baterii uległ drastycznemu skróceniu – o ile poprzedni model wytrzymywał mi miesiąc (a czasem i więcej!) tak Miband 2 ledwo dociąga do dwóch tygodni.

Oczywiście, to wciąż dużo, z chęcią zobaczyłbym smartwatch, który potrafi tyle uciągnąć, ale pewien żal pozostaje. Ciekawi mnie gdzie ucieka cała ta energia, bo ani pulsometru nie używam za często, a ekran jest przecież malutki, energooszczedny, a mimo, że korzystam z niego co chwilę, to przecież za każdym razem zapala się na tylko na 1-2 sekundy. Może wina softu?

Należy również zauważyć, że wskaźnik poziomu baterii nie jest należycie skalibrowany – od 100% do 15% schodzi w ciągu 13 dni (czyli niby 6.5% na dzień), a potem ostatnie 15% to kwestia jednej doby, a czasem nawet i to nie. Za pierwszym razem mocno to mnie zaskoczyło i przez pół dnia chodziłem z „martwą” bransoletką.

 

battery

Bateria wytrzyma max 2 tygodnie mojego użytkowania. Lista znajomych często przygnębia – sami wymiatacze! Ech, miałbym opaskę w drodze do Santiago tobym im pokazał jak się wykręca 40 kilosów w jeden dzień!

APLIKACJA

Aplikacja Xiaomi MiFit to temat na osobny artykuł – rzecz jest bardzo rozbudowana i obsługuje również wagę oraz sprytne buty tegoż producenta – bez wątpienia jest to godny konkurent platformy Google Fit.

Całość działa należycie, trzeba też pochwalić częste aktualizacje zarówno samej appki jak i firmware’u opaski. Fajnym bajerem jest możliwość gromadzenia znajomych, dzielenia się wynikami i „podpatrywania” stanu zdrowia kolegów. Działa to na dwa sposoby jednocześnie – po pierwsze mogę wejść w zakładkę „Znajomi” i zobaczyć ile kto chodzi, jak długo śpi czy nawet ile waży (o ile ma wagę albo wprowadził wynik ręcznie). Znajomych dodaje się skanując kod QR na ich telefonie.

Druga opcja to dodanie do appki swojego konta społecznościowego – to jest o tyle lepsze, że automatycznie skanuje ci wszystkich znajomych w poszukiwaniu tych z Mibandem (którymkolwiek), a następnie codziennie wysyła ci wiadomość o ich aktywności i twojej pozycji w rankingu. Minus jest taki, że appka współpracuje tylko ze społecznościówkami popularnymi w Chinach – Wechat, Weibo oraz QQ, więc Europejczykom ten motyw na wiele się pewnie nie przyda.

 

touch

Wiedzcie, że ekran mocno się palcuje. Na szczęście jest to widoczne tylko z bliska i pod światło. Póki co nie złapałem jeszcze ani jednej ryski.

hand

Opaska jest wygodna i dobrze wygląda na nadgarstku.

PODSUMOWANIE

Opaska jest niemalże doskonała, o czym dobitnie świadczy fakt, że zastąpiła mój wysłużony zegarek Casio. Miernik aktywności, czytelny wyświetlacz, dobrze funkcjonujące powiadomienia, pełna wodoszczelność oraz świetna jakośc wykonania i miły oku wygląd to cechy, które są warte o wiele więcej niż obecna cena urządzenia.

Czy gadżet mógłby być jeszcze lepszy? Owszem, zarówno żywotność baterii mogłaby dorównywać poprzedniczce, ekran mógłby być większy i wyposażony w regulację jasności. Jednak jak to się mówi – bunkrów nie ma ale i tak jest zajebiście. Xiaomi Miband 2 to świetny produkt za jeszcze lepszą cenę, który mogę szczerze polecić absolutnie każdemu.

 

Ocena 5

 

Bookmark the permalink.