RSS – twoja gazeta codzienna

14 marca minęły dwa lata od kiedy Google ogłosiło zamknięcie swojego agregatora wiadomości – Google Reader. Podstępny amerykański gigant doszedł najwyraźniej do wniosków, że usługa dawała użytkownikom zbytnią swobodę w wyborze treści, że jego sprytne algorytmy zrobią to lepiej i – w końcu – że w nowy sposób (por. agregator Google News) łatwiej będzie zarobić na reklamach. Zamach stanu na szczęście się nie powiódł – wręcz przeciwnie, gdyż zamieszanie i shitstorm wywołane decyzją Google uświadomiły wielu użytkownikom czym tak właściwie są kanały RSS i dlaczego warto z nich korzystać.

 

Żeby nie zaczynać od środka, bez wyraźnego kontekstu odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie – czym jest RSS? Choć od czasu powstania (1999 rok) i uaktualnień do kolejnych wersji rozwinięcie akronimu ulegało zmianom to ostatecznie stanęło na „Really Simple Syndication”  – z ang. „Bardzo prosta syndykacja„. W istocie jest to plik napisany w dialekcie języka znaczników – XML, który zawiera tytuł, opis i parę metadanych (język, kodowanie itp.) odnośnie jakiejś treści internetowej (strony www). Struktura takiego dokumentu wygląda jak poniżej:

<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
 <channel>
  <title>Tytuł wiadomości</title>
  <link>http://przykladowy_adres.pl/</link>
  <description>Podtytuł/Nagłówek</description>
   <item>
     <title>Drugi podtytuł</title>
     <pubDate>Mon, 16 March 2015 10:18:13 GMT</pubDate>
     <link>http://....</link>
     <description>
Opis/Wstęp
     </description>
   </item>
 </channel>
</rss>

Jak widać tekstu nie jest dużo i w kilka minut można plik przygotować samodzielnie. Co ma sens kiedy jesteśmy właścicielami rzadko aktualizowanej strony i chcemy być autorami całości jej kodu. W przeciwnym wypadku znacznie wygodniej jest skorzystać z generatorów – np. WordPress ma wbudowany prosty generator RSS – wystarczy dopisać do adresu strony „/?feed=rss2” i gotowe, mamy link do kanału, nowe pliki RSS tworzone są automatycznie po opublikowaniu wpisu.

Po co w ogóle korzystać z kanałów RSS? Przecież to samo, bez żadnej kombinacji mamy w każdej przeglądarce – wystarczy zapisać sesję z otwartymi zakładkami wszystkich śledzonych przez nas serwisów i wyjdzie na to samo – każdorazowe uruchomienie/odświeżenie Chrome czy Firefoxa da nam dostęp do zaktualizowanych materiałów.

Odpowiedź będzie taka sama jak na pytanie – po co korzystać z klientów email? Powodem jest najstarsza siła napędowa postępu – pragnienie wygody i zaoszczędzenia czasu. Czyż bowiem nie lepiej kliknąć Odśwież raz i mieć dostęp do wszystkich nowych materiałów na każdej z  obserwowanych stron, niż zużywać biedną myszkę dla każdej z osobna? Zagadnienie tym bardziej zyskuje na znaczeniu im więcej zakątków internetu śledzimy.

Jako, że zamknięcie czytnika Google oznaczało skasowanie listy wszystkich subskrybowanych stron, trzeba było to jakoś eksportować i przenieść w bezpieczne miejsce. Schedę po Readerze błyskawicznie przejęło mało znane wcześniej Feedly, jeden z kilku konkurentów Googla na polu czytników. Z dzisiejszego punktu widzenia była to świetna zagrywka – z mało znanego konkurenta Feedly w ciągu zaledwie kilku miesięcy stało się synonimem kanału RSS.

Ikonka RSS (źródło: mesef.com)

Ikonka RSS (źródło: mesef.com)

Jak korzystać z RSS? Większość serwisów i portali ma na swojej stronie głównej wyeksponowaną ikonkę kanału RSS (obrazek powyżej). Czasem odnosi się tylko do jednego linku, czasem zaś jest osobna dla każdej z kategorii lub nawet działu z komentarzami (również fora). Kopiujemy link takiego odnośnika, przechodzimy na swoje konto w Feedly, szukamy przycisku „Add content”, wklejamy łącze w odpowiednie miejsce i gotowe – od teraz za każdym razem kiedy na rzeczonej stronie pojawi się nowy artykuł/komentarz na liście naszej subskrypcji pojawi się jego tytuł.

Szukamy takiego znaczka i kopiujemy jego adres

Szukamy takiego znaczka i kopiujemy jego adres

Strona Feedly

Strona Feedly

Ale to nie wszystko! Czym innym jest bowiem chmura Feedly gromadząca nasze linki, a czym innym sposób w jaki do nich docieramy! Możemy owszem za każdym razem wchodzić na stronę www agregatora (co na PC jest jednym z najwygodniejszych rozwiązań), albo posłużyć się zewnętrzną aplikacją – tę opcję polecam szczególnie na urządzeniach mobilnych. Poniżej opisałem kilka klientów.

  • Klient Feedly (Android) – pierwszy i najbardziej oczywisty wybór. Ja również od niego rozpocząłem poszukiwania następny po odłączeniu Google Readera od respiratora. Z początku piękny, intuicyjny, cudnie animowany (jak przeglądanie gazety). Z czasem jednak zauważamy jego zasobożerność (szybko robi się 120MB w RAM), zamulanie, aktualizacje, które czasem bardziej szkodzą niż poprawiają. Dobry dla tych, którzy chcą czytać artykuły bezpośrednio w kliencie – ja preferuję ich wstępną selekcję i przesyłanie do Pocket, a to w kliencie Feedly wymaga jednak zbyt wielu akcji by mogło być wygodne przy hurtowych ilościach. Darmowy.
  • Paperboy (Android) – świeży wynalazek, wpadłem na niego zaledwie tydzień temu. Wygląda ładnie i przejrzyście, działa szybko (choć czasem się wykrzacza bez powodu), jednak aktualizacja listy artykułów trwa stanowczo zbyt długo. Na plus możliwość włączenia powiadomień o nowych artykułach. Darmowy.
  • D7 RSS (Android) – mój faworyt, prostotą, stabilnością i szybkością nadrabia braki w urodzie. Jego ogromnym plusem jest fakt, że by przesłać artykuł do Pocket wystarczy maźnąć paluchem w bok ekranu. Odświeżenie listy newsów trwa tak szybko, że często używam go tylko dla sprawdzenia stanu połączenia z internetem (ping). Ma wszystko co potrzebne i nie jest już aktualizowany. Darmowa wersja z reklamami, bez nich kosztuje ok. 4zł.
  • Nextgen Reader (Windows) – według wielu najlepszy klient RSS na Windowsa (pc lub mobilny). Sprawdziłem samemu i rzeczywiście zostawia konkurencję daleko w tyle – szybki, przejrzysty, funkcjonalny. Na pececie wciąż jednak wolę od niego korzystać z przeglądarkowej wersji Feedly. 9,99zł po 30-dniowej darmowej wersji próbnej.
Paperboy - ładny i szybki

Paperboy – ładny i szybki

Feedly - najbardziej popularny, zachwyca animacjami

Feedly – najbardziej popularny, zachwyca animacjami

 

D7 RSS - najprostszy i najszybszy

D7 RSS – najprostszy i najszybszy

Uzupełnieniem klientów RSS są w oczywisty sposób takie usługi jak Pocket czy Instapaper, ale to już temat na odrębny artykuł.

 

Żródła: rssboard.org, aplikacje.jezierski.net.pl, wikipedia.pl

Bookmark the permalink.