Rozmiar nie ma znaczenia! Recenzja Mele PCG-03



Częste podróże i zmiany miejsca zamieszkania to dość emocjonujący styl życia, który jednocześnie wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Pojemność bagażu jest ograniczona, zatem pierwszym z nawyków jaki trzeba sobie wyrobić jest ograniczenie się z zakupami tylko do najpotrzebniejszych rzeczy o jak najmniejszych gabarytach. W świecie pecetów takim czymś jest właśnie minikomputerek Mele PCG-03.

 

Hmm..

Do czego by to porównać? Mała czarna skrzyneczka rozmiarami nawiązująca do pudełka z ptasim mleczkiem. Z tyłu kilkunastocentymetrowa antena. Sprzęt jest jak najbardziej przenośny – da się go włożyć nawet do kobiecej torebki, choć należy oczywiście pamiętać, że to tylko jednostka obliczeniowa i magazyn pamięci – o wyświetlacz i głośnik należy zatroszczyć się osobno.

Ktoś może spytać – ale skoro rozmiar ma aż takie znaczenie to dlaczego nie zdecydowałem się na mniejszego kuzyna – PCG-01 o gabarytach pendrive’a?

Mele PCG-01. Mniejszy kuzyn "Trójki".

Mele PCG-01. Mniejszy kuzyn „Trójki”.

Odpowiedzią są złącza. Podczas gdy mniejszy braciszek dysponuje jedynie pojedynczym portem USB i wtykiem HDMI, tutaj mamy cały komplet najpotrzebniejszych gniazd. Przy okazji – to dobry moment na tabelkę z bebechami:

Mele PCG-03
Mele PCG-03
Intel Atom Z3735F Bay Trail
(1.33GHz, 1.83GHz w trybie turbo)
Grafika Intel Gen7 (zintegrowana)
2GB RAM 1333GHz
32GB eMMC
(180MB/s odczyt, 80MB/s zapis)
Wifi n/g/b
Bluetooth 4.0
(brak głośników wew.)
3 x USB 2.0
1 x HDMI 1.4
1 x VGA
1 x minijack
1 x Ethernet (10/100)
1 x Kensington lock
1 x czytnik MMC/SD (do 512GB)
150x120x40mm
350g
Moc <12W
Taobao (Chiny): 890RMB (542zł po kursie z 25.10.15)
Aliexpress: 149$ (576zł po kursie z 25.10.15)
Allegro: 666zł

I ostatnie pytanie odnośnie wyglądu – czy maluch jest ładny?

Po pierwsze i najważniejsze, ogromny plus za możliwość ograniczenia liczby kabli – mysz i klawiatura bezprzewodowe (wystarczy jeden ‚Unifying’ na USB od Logitecha), głośnik BT, nawet monitor można podłączyć Miracastem, choć jednak obawiam się o wydajność takiego rozwiązania. Tak czy inaczej – z miejsca gdzie siedzę w oczy rzuca się tylko jeden wystający z produktu Mele przewód (grubas VGA, drugi – zasilający jest znacznie cieńszy i łatwiej go schować).

Osobiście nie wstydzę się postawić tego na biurku, tym bardziej, że na pierwszy rzut oka bliżej mu do routera niż peceta. Przeważający, matowy plastik dzielnie opiera się zbieraniu kurzu, czego niestety o błyczącym kawałku powiedzieć nie mogę. Dużym plusem jest właśnie mobilność „Trójki” – łatwo ją schować tak by nie rzucała się w oczy, nawet poza zasięgiem naszych dłoni – minimalny pobór mocy sprawia, że komputer może być włączony praktycznie przez cały czas, a za włącznik posłuży nam przycisk na monitorze.

Komputerek prezentuje się poprawnie. Wstydzić się nie trzeba.

Komputerek prezentuje się poprawnie. Wstydzić się nie trzeba.

Bookmark the permalink.