Renowacja 9: Ogród

Pisać o remoncie pokazując jedynie dom to jak oceniać wielkość góry lodowej tylko po tym co wystaje z wody. Oczywiście, jeśli posiadamy mieszkanie w bloku to zewnątrz jest całkowicie poza naszą jurysdykcją i nas nie interesuje. Jednak w moim przypadku ogród stanowi integralną część domu dlatego jemu też będę zmuszony poświęcić sporo uwagi.

Jeśli kiedykolwiek oglądaliście jakieś filmy post-apokaliptyczne to wiecie, że miasta i budynki pozostawione samym sobie szybko wracają na łono natury. Macie zatem wyobrażenie tego co stało się z działką po dwóch dekadach leżenia odłogiem. Mury skruszały i zarosły mchem, metalowe ogrodzenie zardzewiało, a drewniana wygódka zbutwiała i zapadła się na amen. Pole pokryło się chwastami, trawnik pofalował od krecich harców, jedne drzewa pousychały, inne zaś pojawiły się w losowych miejscach i tak tkwią do dnia dzisiejszego nieskalane dłonią ogrodnika. Taaak.. roboty będzie sporo.

Na początek klasyka – pozbieram śmieci. Natura ludzka nie zna litości i jeśli tylko coś wygląda na śmietnik to szybko się nim staje. Tam gdzie ktoś nonszalancko wyrzucił jedną butelkę wnet pojawi się i druga, a potem trzecia, jakby przyciągane jakąś niewidoczną siłą. Tubylcy przyzwyczaili się, że jeśli wypieprzą coś za ogrodzenie to nic złego się nie dzieje, ergo: można tak robić. A teraz ja to będę musiał sprzątać.

Kolejnym zadaniem jest pousuwanie roślin, które zagracają przestrzeń. Małe drzewka wyrosłe dokładnie na ścieżce, stare konary gnijące pod drzewami oraz krzaki tamujące ruch. Tego wszystkiego trzeba się pozbyć.

Kiedy działka jako tako się przerzedzi chciałbym posadzić tuje wzdłuż ogrodzenia. Jest to element nie tylko dekoracyjny, ale i wyjątkowo praktyczny, odgradza od drogi znacznie lepiej niż zwykły płot, a do tego zatrzymuje kurz i wiatr. Im szybciej będę miał to z głowy tym lepiej – najkorzystniej cenowo wychodzą małe sadzonki, ale za to wymagają paru lat aby dorosnąć do sensownych rozmiarów.

Kolejna rzecz do roboty czyli wycinka starych drzew może sobie poczekać do jesieni, albo i następnego roku. Wiele oczywiście mam zamiar zostawić, ale niektóre, te co podeschły i już nie dają owoców pójdą pod topór. Korzyść będzie podwójna czyli więcej miejsca plus opał na zimę.

Wymienić trzeba również ogrodzenie, chociaż jeszcze nie zdecydowałem się na jakie. To co mamy teraz to zwykła siatka, która jest praktyczna i wciąż się sprawdza mimo, że jest całkowicie pordzewiała. Osobiście wolałbym jednak płot segmentowy z podmurówką na całej długości. Najpewniej metalowy bo mniej z tym roboty niż z drewnem (które z kolei wygląda o wiele lepiej).

Kiedy już powyższe będzie zrobione, a i sam dom odremontowany, przyjdzie czas na naprawę komórki w której kiedyś dziadek trzymał narzędzia oraz kurczaki. Szczerze powiedziawszy dalej chciałbym hodować kury, bardziej hobbystycznie niż dla zarobku więc ta funkcja domku się nie zmieni. Mimo to i tak zmuszony będę poprawić dach, położyć nowe tynki, wymienić okno i zrobić porządną wylewkę betonową w miejsce obecnego klepiska.

Tyle jeśli chodzi o plany. W miarę postępu prac ogrodniczych standardowo możecie liczyć na nowe wpisy oraz zdjęcia.

Bookmark the permalink.