Renowacja 7: Elektryk cz.1

Kiedy otworzyłem drzwi do dziadkowego domu po raz pierwszy od wielu lat wiedziałem, że na działające media nie ma co liczyć. Nie było takich postaw jak woda czy kanalizacja, o światłowodzie nawet nie wspominając. Największym problemem był jednak całkowity brak zasilania.

Działająca elektryczność to podstawa przy remoncie. Chociaż można wspomóc się narzędziami na baterie to z czasem zapotrzebowanie na moc będzie wzrastać. Zadzwoniłem zatem po elektryka, ten szybko oszacował problem i nakazał:

  • przenieść licznik na zewnątrz budynku i na świeżo połączyć go z gondolą
  • wypuścić uziemienie wgłąb gruntu
  • w domu zostawić skrzynkę z bezpiecznikami od których będą odchodzić poszczególne linie zasilania
  • starą, dwużyłową instalację wymienić całkowicie na nową, z uziemieniem
  • wedle możliwości złożyć wniosek o zamianę podłączenia ze słupa z jednofazowego na trójfazowe

Najważniejsze było dla mnie uzyskanie jakiegokolwiek zasilania, dlatego zaczęliśmy do samego podłączenia, wymianę instalacji w domu zostawiając sobie na później.

Umówiłem się z fachowcem na sobotni poranek, ale niestety zastał nas deszcz. Co prawda nawet w tych warunkach udało się poczynić pewne przygotowania: zamontować skrzynki oraz porobić niezbędne nawierty, ale sam montaż zasilania trzeba było przełożyć na bardziej pogodny dzień.

Następnym razem elektryk przyjechał z drabiną, zrobił podłączenie na gondoli, poprowadził linię po elewacji budynku i podłączył ją do licznika. Potem pociągnął jeszcze kabel do rozdzielni wewnątrz budynku i odprowadził przewód z gniazdkiem. To takie tymczasowe rozwiązanie, aby był prąd póki jeszcze nie ma gotowej instalacji w ścianach.

Przed wyjściem zostało mu już tylko wkucie się w grunt i założenie bednarki, czyli płaskiego drutu odpowiedzialnego za uziemienie.

Tyle mógł zrobić tym razem, ale to oczywiście jeszcze nie koniec. Umówiliśmy się na później, jak tylko ściany będą przygotowane pod położenie przewodów. Wtedy porozprowadza linie i pozakłada puszki elektryczne, ale o tym będzie już w kolejnej części.

Bookmark the permalink.