Renowacja 4: Fachowcy

Życie nauczyło mnie złotej zasady: jeśli chcesz na kogoś liczyć to najlepiej licz na siebie. Tam gdzie to możliwe zawsze wolałem robić coś samemu – nawet kiedy mi się nie uda to chociaż zyskam zastrzyk cennego doświadczenia, a jeśli się powiedzie to nie tylko zaoszczędzę, ale i zrobię to szybciej niż gdybym musiał dopraszać się o pomoc. Od każdej reguły jest jednak wyjątek.

Wielu z zadań przy omawianej tutaj renowacji mam zamiar podjąć się samodzielnie. Czyszczenie, malowanie, kładzenie paneli czy nawet glazury – to nie tylko spory wysiłek, ale i okazja do nauczenia się czegoś nowego. Mam czas, mam siły, a Internet odpowie na każdą wątpliwość, nic tylko brać się do roboty. Nie oznacza to jednak, że w pojedynkę uda mi się postawić na nogi cały dom. Potrzebni będą fachowcy.

Jeśli źle nałożę warstwę farby to najpoważniejszą konsekwencją, która może mnie dotknąć jest naciek albo brzydkie łuszczenie, nic więcej. Za to wadliwie spięta instalacja elektryczna to ryzyko porażenia prądem, a tego nie można bagatelizować.

Dlatego będę potrzebował:

  1. Dekarza z ekipą, którzy najpierw ostrożnie zdejmą stary eternit, tak aby azbest nie latał w powietrzu, a następnie wymienią więźbę dachową. Ta niby mogłaby jeszcze trochę postać, ale ma już pół wieku i niespecjalnie jej ufam. Jak już i tak kombinujemy przy dachu to lepiej zrobić wszystko na raz. Na sam koniec zostaje położenie świeżej blacho-dachówki i naprawa kominów.
  2. Tynkarza, bowiem elewacja domu jest w opłakanej sytuacji, a stare tynki trzymają się tylko na słowo honoru. Ta sama ekipa może przydać się również przy wstawianiu nowych okien.
  3. Hydraulika z koparką. Mimo, że dom znajduje się w mieście, to wciąż nie ma podłączenia ani do miejskich wodociągów, ani do kanalizacji. Zamiast tego dziadek skutecznie korzystał z duetu: studnia plus szambo. Niby jak coś się sprawdza to po co to zmieniać, ale jednak „nowe” rozwiązania kuszą wygodą. Ponadto działka znajduje się na terenach zalewowych i niezbędny będzie jakiś system odwadniający. Jako, że całkiem niedaleko znajduje się miejska studzienka burzowa, zdecydowałem się na ciągnącą się pod ziemią rynnę.
  4. Elektryka. Obecne podłączenie oferuje mi prąd jednofazowy o przepustowości do 4 kW. Aha, no i nie działa, gdyż przewody skorodowały. Elektryk, który złożył mi wizytę polecił przesiadkę na trzy fazy (do 10 kW), do tego licznik trzeba będzie przenieść na zewnątrz budynku (w ciągu tych kilkudziesięciu lat przepisy się nieco pozmieniały) i wykopać rów na uziemienie. To tylko tak na początek, żeby przywrócić zasilanie i móc korzystać z elektronarzędzi w dalszych pracach. Później będzie jeszcze trzeba położyć całkiem nową instalację elektryczną, ale to opiszę w osobnym odcinku.
  5. Hydraulika z uprawnieniami do instalacji gazowych. Stare piecyki, kuchenkę i bojler trzeba będzie usunąć, a rury poprzycinać i zamaskować. Następnie chcę zainstalować nowy piec gazowy i ze dwa grzejniki. Przed założeniem licznika wody muszę również upewnić się, że obecne rurowanie jest sprawne i gotowe do pracy. O planowanych zmianach w łazience nawet jeszcze nie wspominam.
  6. Kominiarza aby sprawdził drożność obecnej wentylacji i doradził mi w sprawie instalacji kominka, który ma nie tylko być uroczą dekoracją, ale przede wszystkim odpowiadać za ogrzewanie domu w sezonie zimowym.

W chwili kiedy to piszę jestem na etapie ustalania warunków z każdym z powyższych specjalistów, gdy tylko zabiorą się do pracy możecie liczyć na szczegółową relację.

Bookmark the permalink.