Renowacja 17: Gaz i woda

Skoro elektryka już siedzi w ścianach, trzeba skierować uwagę na pozostałe media: gaz, wodę oraz kanalizację. Po ponad dwudziestu latach nieużywania nie mogłem zaufać istniejącej instalacji, dlatego zdecydowałem się na kompletną przebudowę.

Na szczęście nie było tego wiele, znacznie mniej punktów niż w przypadku sieci elektrycznej. Potrzebowałem kolejno:

  • podłączenia wody do łazienki (umywalka, prysznic, wc), kuchni (zlew), przedpokoju (piec CO),piwnicy (mały kranik) oraz wyjścia z rurami na piętro, tak by budowa drugiej łazienki nie przysporzyła później nadmiernych problemów
  • odpływów w tych samych miejscach (bez piwnicy, bo za nisko)
  • podłączenia gazu w przedpokoju (piec CO) oraz kuchni (płyta gazowa)
Stelaż czeka na rurki już od kilku tygodni..

Jako pierwsze fachowcy zabrali się za gaz. Na początek podumaliśmy trochę jak to najlepiej położyć, bo wcześniej rura szła górą, przy suficie. Teraz ten ostatni miałby zostać obniżony tak o 20 cm i montaż nie byłby prosty, a efekt estetyczny. Stanęło na tym, że utnie się rurę tuż przy liczniku, zrobi zakręt w dół i puści gaz piwnicą z dwoma przebiciami na parter: w miejscu przyszłej kuchenki i pieca centralnego ogrzewania. W sumie nie więcej jak 8 metrów rury.

Sama robota trwała od rana do późnego popołudnia i wydała się raczej skomplikowana – sam bym się tego nie podjął nawet z odpowiednim sprzętem. Precyzyjne gięcie rur i spawanie ich tak aby nie stanowiły zagrożenia wyciekiem to zadanie dla profesjonalistów.

Do mnie należało tylko późniejsze pomalowanie rur, co zapobiegnie korozji. I tu mały zonk, bo w piwnicy okazało się, że jest dość wilgotno i metal „poci się” niemal natychmiast. Wcześniej tego nie zauważyłem, ale teraz byłem zmuszony zdjąć okna i zastąpić je przewiewną moskitierą. Pomogło, ale na całkowite osuszenie pomieszczenia musiałem czekać aż kilka tygodni.

Tak wygląda zakończenie rury z gazem w kuchni. Drugie jest w przedpokoju – tam będzie stał piec.

Co do instalacji wodno-kanalizacyjnej to było już łatwiej. Samo montowanie rur odpływowych jest proste jak budowa cepa i tylko trzeba pamiętać, aby robić to odpowiednią stroną i pamiętać o spadkach w kluczowych miejscach. Ale to już wiedziałem sporo wcześniej.

To czego dowiedziałem się od hydraulików to metoda zgrzewania stosowana przy nowoczesnych rurach PP (polipropylenowych czyli z tworzywa sztucznego). Wystarczy wziąć taką rurkę i mufkę albo kolano z którym chcemy ją połączyć, przyłożyć oba do przeciwnych końców prostej zgrzewarki, odliczyć do sześciu, wyciągnąć, skleić i gotowe! Dodam jeszcze, że ową zgrzewarkę do zastosowań domowych kupimy już za kilkadziesiąt złotych.

Jeśli miałbym coś poradzić przy samodzielnym układaniu instalacji wodnej w swoim domu to: dobrze to rozplanujcie. Najlepiej tak, żeby rury jak najrzadziej się krzyżowały, bo to właśnie w tych miejscach jest najwięcej roboty.

Od licznika biegnie pojedyncza rura z zimną wodą, rozgałęzia się dopiero w następnym pomieszczeniu.
Rury w łazience, jak widać najwięcej pracy było z krzyżowaniem się rur.
Wyjścia dla pieca: dwa z wodą (na ciepłą i zimną) oraz z gazem.
A tak wygląda to na piętrze. Jak już się za to zabiorę to wszystko połączę samodzielnie.
Prosta zgrzewarka to koszt 50 złotych.

Na koniec dodam jeszcze, że zarówno woda i gaz były podłączone do domu jeszcze w zeszłym milenium. Gorzej z kanalizacją, gdyż dziadek zdawał się na szambo, toteż samodzielnie musiałem postarać się o podłączenie do miejskiej sieci. Ale to już temat na osobny wpis.

Bookmark the permalink.