Renowacja 10: Dach

Rzeczą najbardziej niecierpiącą zwłoki i jednocześnie najdroższą do zrobienia była niewątpliwie całkowita wymiana dachu. To właśnie on spędzał mi sen z powiek za każdym razem kiedy czytałem o szalejących wichurach i ulewach.

Uwierzcie mi, że nie przesadzam. Stary dach z eternitu (czytaj: „azbestu”) kiedyś był szczytem lansu, teraz porobiły się w nim dziury, niektóre elementy całkiem poodpadały, zaś inne ledwo co wisiały czekając tylko na silniejszy podmuch i cel do ataku.

Samemu nijak nie wiedziałem jak się do tego zabrać, potrzebowałem ekipy. Z tym też był problem, bo wiadomo, że dobrzy polscy fachowcy pracują teraz w Norwegii, a ci co zostali to albo kapryśni z terminami, albo cenią się jak za złoto. W końcu udało się jednak znaleźć solidnych zawodowców, którzy szybko rzucili się do pracy jeszcze przed umówionym terminem. Wyobraźcie sobie moje zdumienie gdy pewnego popołudnia otrzymuję telefon, że eternit już całkiem zdjęty i dom bez dachu stoi!

Zanim jednak przejdziemy dalej mała adnotacja. Zgodnie z polskim prawem takie zaawansowane prace jak wymiana poszycia dachowego muszą być uprzednio zgłoszone do starostwa powiatowego. Szczegółów niestety nie znam, gdyż zajęła się tym moja mama, ale trzeba przestawić mapy i opisać zakładane prace, po czym czekamy z robotą przez minimum trzy tygodnie. Jeśli przez ten czas nikt nie zgłosi sprzeciwu to można lecieć z tematem. Sam eternit zaś, jako materiał rakotwórczy, musi być obsługiwany z zachowaniem zasad BHP – powoli i w ubraniu ochronnym. Następnie należy go umieścić na palecie, okleić szczelnie folią i czekać na wywózkę (tym zajmie się starostwo po uprzednim złożeniu stosownego wniosku).

Remont dachu przeprowadzany był w kilku krokach i zajął prawie, że równe trzy tygodnie.

  • wpierw zdjęto stare poszycie
  • potem pocięto i zrzucono więźbę dachową
  • przygotowano ściany pod nowe drewno (beton)
  • położono świeżą więźbę dachową, to zajęło ponad tydzień
  • dach pokryto wodoszczelną membraną
  • zburzono kominy i postawiono je od nowa (klinkier zastąpił cegłę)
  • położono rynny i elementy krawędziowe
  • przyczepiono blacho-dachówkę
  • założono okno dachowe

Jak sami widzicie pracy było co niemiara, dlatego tym bardziej warto było zatrudnić profesjonalistów. A to musiało kosztować.

Nie chcę tutaj wchodzić w detale i pokazywać wam ten kawałek mostu pod którym muszę obecnie spać, aby jakoś to sobie odrobić, ale rozumiem, że może to czytać ktoś, kto też ma dach do wymiany i chce sobie oszacować koszta.

Można je skalkulować w ten sposób:

  1. Policz ile metrów kwadratowych ma twój dach i dodaj tak z 20%. Lepiej, żeby potem wyszło ci mniej niż sobie założyłeś niż na odwrót.
  2. Więźba dachowa wyszła mnie około 40 zł/m2.
  3. Blacho-dachówka z gwarancją na 40 lat (bo są też tańsze, 15-letnie) to 70 zł/m2.
  4. Robocizna to 120 zł/m2, ale to może się zmieniać w zależności od fachowca i regionu.
  5. Dodaj do tego co ci wyjdzie tak z 10%, to koszty betonu, wkrętów, gwoździ itp.
  6. Na każdy komin licz tak z 1000 zł (materiał + robocizna)

Dla przykładu jeśli miałbyś psa i kochałbyś go tak bardzo, że chciałbyś mu wybudować porządną budę z dachem o powierzchni dwóch metrów kwadratowych to wyszłoby cię to:

  1. 2 m2 + 20% = 2.4 m2
  2. 2.4 m2 x 40 zł = 96 zł
  3. 2.4 m2 x 70 zł = 168 zł
  4. 2.4 m2 x 120 zł = 288 zł
  5. 96 zł + 168 zł + 288 zł = 552 zł + 10% = 607, 2 zł
  6. (komina brak, bo już bez przesady..)

Jak widać koszta spore, ale patrząc na efekt końcowy nie mam wątpliwości, że tyle właśnie było to warte:

Bookmark the permalink.