Po latach – Nook Simple Touch

Elektronikę w obecnych czasach bardziej się wypożycza niż kupuje. Smartfony wymienia się po dwóch latach, a czasem nawet po roku i szybko dochodzimy do wniosku, że cena za urządzenie to tak naprawdę abonament płacony z góry. Z tego powodu wszelkie krzemowe cacka, które potrafią wytrzymać z nami więcej niż zaleca producent są doprawdy wyjątkowe. Taki właśnie jest Nook Simple Touch.

 

Nooka zakupiłem ponad trzy lata temu, kiedy pracowałem na wschodnim wybrzeżu Anglii. Wcale tego nie planowałem – byłem wtedy właścicielem tabletu Nexus 7, który w zupełności wystarczał mi do lektury. Zostałem jednak złapany jak pierwszy lepszy Janusz – za pomocą promocji.

Gdy nagle cena spada z poziomu 80 do niecałych 30 funtów to nie ma mocnych – wewnętrzny geek zwyczajnie siłą zawlókł mnie do sklepu. Z góry przepraszam za jakość zdjęć – niestety dobre oświetlenie jest dla mnie chwilowo towarem wysoce deficytowym.

Ulepszony Nook daje sobie radę z www.

Ulepszony Nook daje sobie radę z www.

Ale dlaczego właśnie Nook? Czemu nie Kindle albo któryś z innych popularnych czytników?

Odpowiedzią był Android. Podczas gdy dziecko Amazonu pracuje na autorskim systemie, Nook kontrolowany był za pomocą lekko zmodyfikowanego Androida 2.1 Gingerbread. Wystarczyło zaledwie kilka godzin zabawy by uwolnić robocika ze szponów Barnes&Noble i uzystać dostęp do pełnego potencjału urządzenia. W skrócie: tabletu z epapierowym ekranem.

Read It Later - poprzednik polularnego Pocketa. Czytniki są wręcz stworzone dla takich appek!

Read It Later – poprzednik polularnego Pocketa. Czytniki są wręcz stworzone dla takich appek!

Co zmodyfikowany Nook potrafi?

  • instalować aplikacje z Marketu Google (wczesna wersja Google Play);
  • instalować aplikacje z plików *.apk;
  • jest dostęp do menedżera plików, który bezproblemowo współpracuje z kartami microSD, które można włożyć w boczny slot;
  • dostajemy pełny dostęp do praw roota, dzięki czemu możemy np. zredukować częstotliwość CPU dla oszczędzania baterii;
  • synchronizować pliki poprzez chmurę (np. Dropbox, Calibre czy domowy NAS);
  • wyświetlać strony www (np. Opera Mini);
  • odczytamy więcej typów plików (doc, txt, rtf, pdf – do każdego znajdziemy appkę w Markecie);
  • możemy wybierać pomiędzy różnymi launcherami i dostosowywać wygląd urządzenia do własnych potrzeb;
  • ustawiać funkcje poszczególnych przycisków na obudowie (a jest ich aż 6, do tego drugie tyle dzięki opcji „długiego wcisnięcia”);
  • obsługuje multitouch (wersja producencka tego nie potrafi);
  • wspiera USB OTG – w szczególności dla zewnętrznych pamięci, ale klawiaturę też można zmusić do współpracy;
  • odtwarzać proste gierki, szczególnie logiczne – szybkie odświeżanie obrazu nie jest mocną stroną czytnika;
  • z drugiej strony jednak, autorski tryb Fastmode redukuje ilość odcieni szarości ekranu, w zamian za co bardzo przyśpiesza się jego odświeżanie – na YT można znaleźć nawet zapis rozgrywek w Angry Birds w tym trybie!
DSCN2742-01

Kalkulator na czytniku? Bez problemu!

Nawet pasjansa rozłożymy! (Solitaire Ultra)

Nawet pasjansa rozłożymy! (Solitaire Ultra)

Czego mu brakuje?

  • zapomnijcie o odtwarzaniu animacji i filmów;
  • dzwięku też nie ma (ani głośników ani minijacka);
  • wiele aplikacji nie będzie działać na Androidzie 2.1 (w tym appka Legimi nad czym boleję);
  • ekran niestety nie jest oświetlany;
  • dotyk jest obsługiwany za pomocą podczerwieni, daleko mu do komfortu ekranów pojemnościowych;
  • z miesiąca pracy na baterii w oryginalnej wersji zrobił się tydzień, a z włączonym Wifi jeszcze krócej.
DSCN2733-01

Prawie wszystko możemy dostosować do własnych upodobań.

Na koniec pytanie – czy korzystałem z tych wszystkich nowych funkcji?

Szczerze? Nie. Nook, mimo ogromnych możliwości, wciąż był używany zgodnie ze swoim przeznaczeniem – do czytania książek. Za to teraz mogłem go dostosować dokładnie pod osobiste preferencje – od działania przycisków, przez wygląd menu aż po takie duperele jak orientacja ekranu. Kupiłem czytnik B&N. A teraz jest MÓJ. Wbrew pozorom ta zależność co raz rzadziej się sprawdza.

Nook był ze mną przez trzy lata. Nie będę się chwalił i pozował na niewiadomo jakiego literata twierdząc, że przeczytałem na nim setki książek. Ale nie było ich też kilka czy kilkanaście, a wspólne popołudnia spędzane w kajaku na środku walijskiego jeziora rok temu raz na zawsze powędrowały do wspomnieniowej szafeczki z nalepką „Najbardziej relaksujące chwile w życiu”.

Jezioro, kajak, Nook i chrupki. Genialna kombinacja!

Jezioro, kajak, Nook i chrupki. Genialna kombinacja!

Teraz jednak przyszedł czas na wymianę. Choć Simple Touch był i wciąż jest znakomitym produktem to mocno doskwierały mi w nim takie wady jak brak podświetlenia czy strach przed zalaniem, np. podczas kąpieli z lekturą. Teraz i te problemy zostały rozwiązane.

Poznajcie NOOK Glowlight Plus:

Najnowszy Glowlight Plus jest lepszy od pierwowozoru pod każdym względem.

Najnowszy Glowlight Plus jest lepszy od pierwowozoru pod każdym względem.

Ale to już temat na osobną opowieść.

Bookmark the permalink.