Pegasus AD2016 #3


Witajcie w kolejnym (i ostatnim już) wpisie poświęconym idei wskrzeszenia tytułowej konsoli. Po wspominkach i wyszukaniu kilku odpowiednio nostalgicznych gierek ze sklepu Google przyszedł czas na odnalezienie najlepszego sposobu na ich uruchomienie. Zaczniemy od dostępnego na rynku sprzętu, następnie przejdziemy płynnie do oprogramowania i zakończymy podsumowaniem całego pomysłu Pegasus AD2016.

 

Olewając wstępy i aperitify oficjalnie ogłaszam, że obecnie najprostszym sposobem na uczynienie z Androida konsoli do grania jest kupno odpowiednio zmodyfikowanego tabletu czego sztandarowym przykładem niech będzie Shield K1 od nVidii. Niestety jest to również opinia z cyklu „Nie znam się to się wypowiem” bo wspomnianego urzędzenia na żywo nie było mi dane ujrzeć. Tym niemniej, seria pochwalnych recenzji, popularność konsolki, jej wykonanie i wszechstronność idące w parze z wyjątkowo konkurencyjną ceną jednogłośnie wskazują kto jest obecną królową na rynku.

Żeby jednak było jasne – K1 nie jest wcale jakimś ewenementem, bo tabletów w ten czy inny sposób ułatwiających granie mobilne jest znacznie więcej. Największym plusem Shielda jest za to nVidia – poważny producent gwarantujący wsparcie, aktualizacje i dalszy rozwój pomysłu na swoją konsolę. Dodatkowo wyjście HDMI i dedykowany kontroler sprawiają, że podłączenie konsolki jest w zasięgu każdego, a czysty i łatwo rootowalny Android sprawiają, że maniacy z łatwością dostosują rozwiązanie pod swoje gusta. Co najlepsze konsolka nVidii dostępna jest zarówno w formie tabletu jak i znacznie tańszej przystawki telewizyjnej Shield TV.

Shield jest obecnie najlepszym sposobem na wygodne pogranie w Androidowe platformery. Na zdjęciu wersja TV.

Shield jest obecnie najlepszym sposobem na wygodne pogranie w Androidowe platformery. Na zdjęciu wersja TV.

Nieco innym pomysłem na proste gry w dzisiejszym świecie są takie chimery jak Singularity S192  od firmy JXD, którą możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.

Prawdziwa 'osobliwość'..

Prawdziwa ‚osobliwość’..

Bebechy i cena tej ‚osobliwości’ prezentują się na tyle podobnie do Shieldowych, że nie ma sensu się nad tym rozwodzić i wypadałoby uznać dobry stosunek Cena/Jakość, gdyby tylko nie fakt, że..

swierzop

Obawiam się zatem, że mamy do czynienia z kolejnym biznesplanem P&W*, a to oznacza, że po początkowym zachwycie przyjdą bolączki aktualizacyjne, problemy z mapowaniem przycisków i rozmaite inne drobne, acz irytujące kłopociki podobnych jednorazówek. Na szczęście o urządzeniu wspomniałem jednak tylko na zasadzie ciekawostki, gdyż z opisywaną przeze mnie ideą stacjonarnej minikonsolki ma niewiele wspólnego. Idźmy dalej.

(*) Płać&Wypie*dalaj

 

Sprzętem, który z lubością wziąłbym w swoje brudne łapska jest bezsprzecznie Nexus Player. PR Googla działa na mnie wręcz koncertowo – lubię tą firmę i ciężko mi się na nią gniewać, bez względu na to ile danych o mnie kolekcjonuje na swoich serwerach. Telefony i tablety Nexus (szczególnie te wcześniejsze), Chromecasty, webowe aplikacje i różne ciekawostki pokroju Cardboard – to wszystko udowodniło mi, że wysoka jakość i satysfakcja mogą być dostępne w przystępnej cenie. Stawiam orzechy przeciw diamentom, że podobnie jest w kosztującym $99 Nexus Playerze – urządzeniu przypominającemu hokejowy krążek, który podłączony do telewizora czyni go Sprytnym. Można korzystać z Internetu, multimediów oraz tego co tu najbardziej nas interesuje – pobierać i testować aplikacje ze sklepu Play.

Nexus Player - zgrabny i powabny

Nexus Player – zgrabny i powabny

 

Nexus Player - menu. Ten gadżet ma wszystko!

Nexus Player – menu. Ten gadżet ma wszystko!

Wszystkie powyższe rozwiązania mają wspólny mianownik – przeważnie wymagają nabycia nowego urządzenia. Nie oszukujmy się – tablety z wyjściem HDMI nie są normą, smartfon ma przeważnie 3-4 przyciski, a jeśli ktoś kupuje inteligentną przystawkę do telewizora to jest to zazwyczaj tani dongle bez gamepada.

Są jednak sposoby by nie tylko cieszyć się pegasusowatymi gierkami praktycznie za darmochę ale również zutylizować zalegające po szafach i strychach stare pecety. Ich imiona to Port i Emulacja.

Bookmark the permalink.