Pegasus AD2016 #2



W dzisiejszym odcinku kontynuujemy wzdychanie do czasów dzieciństwa i postaramy się sprawdzić czy obecne produkcje mobilne potrafią wciągać równie skutecznie co niegdysiejsze hity na kartridżach. Zastanowimy się też nad tajemniczym pierwiastkiem „pegasusowatości” oraz zrobimy mały wstęp do sprzętu, który może stać się Nowożytnym Pegasusem. Zapraszam do lektury!

 

Jakie gry z podróbki NESa najbardziej zapadły wam w pamięć? Podejrzewam, że każdy miał własnego faworyta – jednemu podpasił Batman, inny wolał braci Mario i Luigiego, a trzeci to w ogóle nie wychodził poza Tetrisa. Osobiście najwięcej czasu straciłem (?) przy Contrze, dlatego też w dalszej cześci artykułu będę się odnosił do niej jako do klasyka i wzorowej gry na Pegasusa – prostej graficznie, łatwej do nauczenia, lecz trudnej do pokonania, do tego z genialnym trybem drużynowym.

Były gry, był czas, była młodość. Zostały tylko gry.

Były gry, był czas, była młodość. Zostały tylko gry.

Contra, Super Mario, Tank, Tetris, F1-Race, Pac-Man, Sky Destroyer, Duck Hunt, Arkanoid, Urban Champion, Bomberman – to wszystko gry legendy z najbardziej znanego nośnika „168in1”. Mogliśmy tam znaleźć coś dla dwojga graczy, coś na krótką chwilę, coś piekielnie trudnego czy przeciwnie – całkiem relaksującego. Również i w tym artykule potaram się przybliżyć wam pozycje z różnych gatunków, tak by każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Zanim zaczniemy – mała uwaga. Otóż nie miałem czasu by dogłębnie sprawdzić każdą z opisanych poniżej gier, ale też, po prawdzie, nie chciałem robić z tego wpisu masowej recenzji. Dlatego zamiast jakości, ocenie poddam ‚pegasusowatość’. Cieżko opisać czym ten słowotwórczy potworek jest, bo to coś z pogranicza pierwszego wrażenia, podobieństwa do NESowych tytułów oraz potencjału do wzbudzenia nostalgii w graczu. Zasada oceniania jest jednak całkiem prosta – każdej grze daję na początku kredyt zaufania P=1C (gdzie P-pegasusowatość, 1C-jedna Contra, jednostka pegasusowatości). Z Contrą jest jak z prędkością światła, tak samo jak nic nie może poruszać się szybciej od fotonu w próżni, tak nic nie ma pegasusowatości większej niż jedna Contra.

Nic nie może mieć większej pegasusowatości niż Contra. Pierwsze prawo nostalgii.

Nic nie może mieć większej pegasusowatości niż Contra. Pierwsze prawo nostalgii.

Teraz jednak zaczynają się schody, bowiem od początkowej wartości odejmuję 0.1C za każdą z poniższych cech, które psują zabawę bądź nijak się mają do NESowych gierek:

  • gra zawiera (irytujące) mikropłatności;
  • pad nie wystarcza w 100% do gry;
  • gra nie jest stworzona w stylu pixelart;
  • grywalność kuleje, nuda, brak celu;
  • zbyt długie ładowanie menu/poziomów;
  • okazjonalne zwisy bądź przycinki animacji;
  • gra zajmuje ponad 100MB na dysku;
  • gra zawiera (zbyt) wiele tekstu do czytania.

Zabrałem się za 9 tytułów – w niektóre zagrywałem się godzinami (Only One, Doom&Destiny, Hero Siege), inne postanowiłem sprawdzić ze względu na ich sławę (Duck Tales, Alto’s Adventures, Wayward Souls), a niektóre po prostu zaciekawiły mnie w Sklepie Play (Nub’s Adventures, Reaper, Super Mega Worm).

Opisy gier i podsumowanie znajdziecie na kolejnych podstronach, linki do gier na końcu wpisu:

Bookmark the permalink.