Organiczny czy krystaliczny?

Nie przesadzę jeśli napiszę, że ekran jest najważniejszym elementem przenośnego komputera, jakim bez wątpienia jest smartfon czy laptop. Oczywiście bez procesora, pamięci, czy baterii też daleko byśmy nie zajechali, ale to wyświetlacz gra pierwsze skrzypce – to nań wpatrujemy się przez kilka godzin na dobę, jakość obrazu ma kluczowe znaczenie w kwestii satysfakcji z użytkowania gadżetu. Pora więc rzucić okiem na dostępną ofertę i rozszyfrować martekingowe slogany.


Najsampierw chciałbym was przeprosić za przydługą przerwę w aktualizacji serwisu – jak poinformowałem w statusie strony, rzecz miała przyczynę w urlopie, a właściwie związanej z nim przeprowadzce. Zmieniłem pracę, mieszkanie i miasto przenosząc się do pełnego perspektyw, znacznie bardziej nowoczesnego Hangzhou. Przekładanie gratów, mała wycieczka do prowincji Yunnan, oraz późniejsze oczekiwanie na instalację łącza internetowego – to wszystko opóźniło pracę na blogu, ale tak po prawdzie śmiało mogłem wrzucić obecny tekst już na początku listopada.

Dalsza zwłoka miała powód znacznie bardziej prozaiczny – przyczyną było wku*wiające mnie, samoopadające krzesło, które sprawiało, że jakiekolwiek dłuższe zabawy z klawiaturą stały się wyjątkowo niewygodne. Przypomina trochę to przypowieść o złej baletnicy i jej rąbku spódnicy, ale tak właśnie było, co tu kłamać.

W końcu jednak się przełamałem (nowy fotel też już zamówiony!) i zabrałem do roboty – miejcie świadomość, że jestem teraz na poziomie przedszkolaka, więc doceńcie poświęcenie.

pokerface
Wybierając rodzaj wyświetlacza mamy właściwie do czynienia z trzema decyzjami:

  • Mały czy duży – temat rzeka, w dodatku już omówiony w poprzednim odcinku. Wszystko zależy od własnych rozmiarów i preferencji.
  • Zagęszczenie – tu robi się ciekawie, bo im większe ppi (ilość pikseli na cal) tym obraz ostrzejszy, ale z drugiej strony im mniej tym większa ulga dla procesora i baterii. Możemy się umówić, że bez zbytniej straty na jakości w urządzeniach do 5″ wystarczy nam zwykłe HD, zaś powyżej wypadałoby zainwestować w Full HD, które i tak już od paru lat stało się standardem. Jeśli chodzi o QHD (2K) oraz UHD (4K) to póki co warto to zostawić dla naprawdę dużych wyświetlaczy – telewizorów >40″, na telefonie gołym okiem nie zobaczymy żadnej różnicy, za to urzadzenie spowolni i szybciej się rozładuje.

    Sytuacja zmienia się diametralnie jeśli zamierzamy pobawić się smartfonowym VR – Google Cardboard/Daydream, gogle od Samsunga czy Xiaomi wręcz wymagają rozdzielczości 4K, na niższych prezentując nam brzydką pikselozę. Ale to temat na osobny odcinek.
  • Technologia – jeszcze parę lat temu ważne było aby kupując telefon/tablet nie naciąć się na przestarzałą matrycę TFT TN oferującą naprawdę niewielkie kąty widzenia, przez co jakiekolwiek nachwylenie ekranu powodowało brzydkie przekłamania kolorów. Obecnie o tron walczą właściwie tylko dwie opcje – TFT IPS (LED) oraz OLED i to im dedykowany jest ten artykuł.

TFT LCD (Thin Film Transistor Liquid Crystal Display) czyli popularny wyświetlacz ciekłokrystaliczny to technologia obecna na rynku od dziesięcioleci – osobiście po raz pierwszy zetknąłem się z nią w kalkulatorze używanym za czasów podstawówki. Rzecz działa bardzo prosto – oto mamy kryształy krzemu w postaci ciekłej, które mimo, że wyglądają jak płyn to zachowują swoją uporządkowaną strukturę i łatwo dają się sterować impulsami elektrycznymi, które zmieniając ich polaryzację (ułożenie pion/poziom) sprawiają, ze widzimy jasny albo ciemny piksel.

Oczywiście wynalazek z czasem ewoluował – dodano mu kolory, podświetlenie (wpierw lampowe, potem znacznie mniej prądożerne diodowe – LED), a w końcu obniżono czas reakcji matrycy i zwiększono optymalne kąty widzenia sprawiając, że obecnie jest najpopularniejszym rozwiązaniem na rynku, które dawno wyparło wypalające się plazmy i dzielnie walczy z opisywanymi dalej OLEDami.

Ciekłe kryształy. Źródło: www.personal.solton.ac.uk

Ciekłe kryształy. Źródło: www.personal.solton.ac.uk

Jesli zaś chodzi o OLEDy na rynku to mówimy tu o historii tyczącej się tylko obecnego tysiąclecia (choć sam wynalazek ma ponad 60 lat). Jeszcze do niedawna była to dość kosztowna inwestycja sprawdzająca się tylko w przypadku flagowych telefonów i eksperymentalnych telewizorów o wartości przekraczającej kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dzisiaj na szczęście sytuacja wygląda diametralnie inaczej – koszt produkcji wyświetlaczy nie tylko zrównał się technologią TFT ale nawet staniał poniżej jej poziomu.

OLED to wyświetlacze organiczne (Organic Light-Emitting Diode) czyli po prostu plastikowe (polimerowe). Zastosowano tam substancje produkujące światło pod wpływem elektryczności – tutaj każdy piksel jest małą lampką.
Tak właściwie to nazwa OLED odnosi się tylko do najprostszych, czarno-białych ekranów tj. ten w Xiaomi MiBand 2. Kolorowe, stosowane w telefonach i TV, noszą miano AMOLED (Aktywna Matryca OLED) i składają się z trzech ułożonych na sobie warstw z pikselami – czerwonej, niebieskiej i zielonej. Jest jeszcze Super AMOLED od Samsunga, który działa tak samo, ale odbija znacznie mniej światła – doskonałe rozwiązanie na słoneczne dni.

Plastikowe ekrany dysponują szeregiem zalet w porówaniu do ciekłokrystalicznych odpowiedników.

  • są prostsze w budowie, dzieki czemu seryjna produkcja może wyjść taniej;
  • nie wymagają zewnętrznego oświetlenia przez co czerń jest doskonale czarna, a kontrast jest idealny;
  • z tego samego powodu wyświetlacze są cieńsze i mogą być elastyczne lub/oraz przeźroczyste;
  • ciemne barwy na wyświetlaczu powodują spadek pobieranej energii;
  • kolory są odwzorowane znacznie lepiej.

Ale, ale, żeby nie było tak radośnie:

  • OLED nigdy nie będzie tak jasny jak TFT, co ma duże znaczenie na świeżym powietrzu;
  • OLED podświetlony na biało konsumuje nawet dwa razy tyle energii co TFT IPS w takiej samej sytuacji;
  • OLED jest znacznie bardziej podatny na degradację (wypalanie) pikseli, szczególnie tych niebieskich – należy unikać długiego wyświetlania statycznych obrazów;
  • niektórzy narzekają na przesycenie kolorów – np. czerwony może być bardzo oczoje*ny.
white

Biel w tablecie z ekranem IPS jest znacznie bielsza niż to samo w ekranie AMOLED (max. podświetlenie).

versus

Różnica w budowie oraz zagęszczeniu. IPS to 280ppi, OLED ma 440ppi. W praktyce różnicy nie widać gołym okiem.

minimal

Podświetlenie minimalne – z telefonu w nocy korzysta się znacznie przyjemniej, szczególnie wykorzystując ciemny motyw kolorystyczny.

black

Czerń w TFT jest pozorna – ciemne piksele tylko przygaszają podświetlenie. Czerń w AMOLED jest tak prawdziwa, że aż hipnotyzująca!

Tyle teorii – decyzja należy do was. Osobiście jestem zauroczony soczystymi kolorami i doskonałą czernią AMOLEDu w moim nowym telefonie, z chęcią przygarnąłbym również tablet z podobnym wyświetlaczem. Tu jednak miejcie na uwadze, że to opinia po zaledwie paru miesiącach spędzonych z tą technologią i być może moje zadowolenie szybko wyparuje jak tylko pojawią się pierwsze martwe piksele.

Bookmark the permalink.