Okiem w Jabłko

Jestem wiernym i oddanym użytkownikiem Androida, może nawet fanbojem. Pociąga mnie głównie różnorodność sprzętu z tym systemem, gdzie każdy może wybrać sobie dokładnie to czego aktualnie potrzebuje. Każdy jednak czasami fantazjuje o czymś szalonym, a z rzadka ma ochotę poświntuszyć – ja na ten przykład zastanawiałem się jak by tak przejść na drugą stronę barykady i przesiąść się na telefony Apple. Teraz już wiem.

 

Z góry uprzedzam – to w żadnym wypadku nie jest recenzja iPhone’a, najwyżej opis wrażeń „Androidowca”, który nagle otrzymuje do zabawy sprzęcik z jabłkiem na obudowie.

 

Jestem bardzo ostrożnym człowiekem, szczególnie widać to w kwestii tego jak dbam o swoją elektronikę – na palcach jednej ręki można zliczyć sprzęt, który uszkodziłem mechanicznie (co innego uceglenie softwarowe lub przy próbach „ulepszania”..) i właśnie z tej przezorności jak ognia wystrzegam się kupowania smartfonów za kilka tysięcy, które można stracić raz-dwa przez upuszczenie gadżetu. Apple nigdy nie miało u mnie żadnych szans.

Druga rzecz, która zraża mnie do Apple to fakt, że raz na rok wypuszczają dwa telefony, które mają spodobać się większości użytkowników, podczas gdy konkurencja z robocikiem wydaje kilkadziesiąt markowych urządzeń i dodatkowe setki od mniej znanych producentów – dla każdego coś fajnego. Metaforycznie – wolicie najlepszy kawior czy szwedzki stół?

Oto sławny iPhone! Dziś leży na moim biurku! Ach, te emocje!

Oto sławny iPhone! Dziś leży na moim biurku! Ach, te emocje!

Ale porzućmy uprzedzenia i przejdźmy do rzeczy. Otóż jakiś czas temu zepsuł mi się jeden ze slotów kart sim w moim wysłużonym LG GX200 – jako, że gdzieś musiałem włożyć chińską kartę otrzymałem od dziewczyny jej starego iPhone’a 4S.

Tutaj mała dygresja. Dla mnie telefon jest do dzwonienia, wiadomości tekstowych i muzyki – do wszystkiego innego używam tabletu – tam mogę się pierdzielić z lagami, zapychającym się dyskiem czy innymi problemami pierwszego świata – telefon ma być mały, lekki, szybki i wytrzymać parę dni na baterii.

 

Pierwsze wrażenia – sprzęt wygląda na solidny, ale równocześnie taki co to się lubi rysować (i owszem – cały tył pociachany, choć ekran czysty jak nówka). Wyświetlacz 3.5″ – mały – taki jak lubię, ale mimo to telefon swoje waży (wolę leciutkie urządzenia).

Znajomy polecił nie ulepszać telefonu do najnowszej wersji iOS (aktualnie jest 7.0) – na starszych urządzeniach powoduje to podobno znaczny spadek czasu pracy na baterii i wolniejsze działanie. Obecnie z telefonu korzystam mało co i ładuję go raz na dwa dni – wynik nie jest zły, ale daleko mu do dwóch tygodni feature-phonów. Wszystko działa szybko, jest ładniutkie i przejrzyste, widać, że Apple przykłada sporą wagę do wyglądu swoich urządzeń.

Idźmy dalej – próbuję dostosować ekran główny do swoich potrzeb:

  • ale jak to nie ma widgetów?
  • ale jak to widzę na głównym ekranie wszystko co poinstalowałem? Straszny bałagan! (tak wiem, są pozostałe ekrany)
  • ale jak to nie mogę rozmieścić ikon dowolnie i zawsze muszą być jedna koło drugiej!?
  • przynajmniej tapetę zmienić pozwalają..

Sprawdzam główne funkcje:

  • smsy i połączenia w porządku, FaceTime bardzo przypadło mi do gustu, szybsze niż Skype, lepsza jakość;
  • ale jak to klawiatura systemowa nie ma autosugestii?
  • aparat pierwsza klasa, zdjęcia wysokiej rozdzielczości, brag smug, szumów, szybko się włącza. Me gusta!
  • ale jak to nie ma menedżera plików!?
  • osobny kabelek potrzebny do ładowania, mała przeszkoda ale jednak irytuje.
Aparat jest naprawdę genialny - nie tylko ze względu na jakość zdjęć ale również przez szybkość i kulturę aplikacji. Chcesz i masz!

Aparat jest naprawdę genialny – nie tylko ze względu na jakość zdjęć ale również przez szybkość i kulturę pracy aplikacji. Chcesz i masz!

Czas poinstalować trochę ulubionych appek, wchodzę do AppStore:

  • prawie nic z tego co używam na Androidzie nie jest obecne na Apple!
  • wszystko muszę kupować od nowa!
  • spora liczba aplikacji nie zainstaluje się na starszej wersji systemu (to znam z Androida, ale tam nie boję się dokonywać upadate’a, bo jak będzie do niczego to zawsze mogę zainstalować cyanogena albo inne custom romy);

Sprawdzam fukcje dodatkowe:

  • nie zrobię z telefonu hot spota bez skontaktowania się z dostawcą sieci! Paranoja!
  • suwak właczenia trybu cichego bywa bardzo pomocny;
  • nie uruchomię mojego komunikatora (WeChat) jednocześnie na tablecie z Androidem i iPhone, jedno wylogowuje drugie, kosmicznie upierdliwe!
I to tyle w temacie tetheringu.

I to tyle w temacie tetheringu.

No dobra, podsumujmy – mam telefon co wytrzyma dzień umiarkowanego użytkowania, mały ale ciężki, ładny ale bez dopasowywania do własnych gustów, ze sklepem gdzie wszystko trzeba szukać i kupować od nowa, za to z doskonałym aparatem. W sumie do dzwonienia w sam raz, pozostaje tylko zaopatrzyć się w muzykę..

  • Google blokowane w Chinach, Spotify i Deezer też. Mają rozmach..
  • Apple Music 9.99$/miesiąc?! Już pędzę..
  • gdzie te moje empetrójki? A są! Podłączamy telefon do peceta. Kopiuj – Wk..
  • ale jak to Windows nie widzi folderów z muzyką!?
  • co to niby jest iTunes!?
  • nie! nie akceptuję regulaminu! Widziałem jak to się może skończyć!
apple

A potem było jeszcze gorzej! Źródło: South Park S15E01

No dobra, spróbujmy nieoficjalnych aplikacji do przesyłania plików:

  • MediaMonkey wydaje się za dużym kombajnem, niepotrzebne mi to na dysku;
  • SharePod wymaga zainstalowanych iTunes, odpada;
  • CopyTrans wymaga połączenia z internetem, ale Chińczycy go blokują;
  • niby w ostateczności mogę użyć chmury Microsoftu do synchronizacji ale szczerze mówiąc mam dość.
Zdjęcia są, ale gdzie muzyka? Filmy? Inne pliki?

Zdjęcia są, ale gdzie muzyka? Filmy? Inne pliki?

Do tej pory podejrzewałem, że iPhone nie jest dla mnie, bo za drogi i za bardzo bym się bał o jego uszkodzenie. Teraz już wiem, że to nie jedyna przyczyna.

Apple jest w ciężkiej sytuacji – chce stworzyć elektronikę która spodoba się wszystkim jego fanom, a tych są setki milionów na całym świecie. Musi być w tym ostrożne i szczególną uwagę zwracać na idiotoodporność systemu – tak by nikt niczego nie popsuł przez przypadek. Zamyka swoich użytkowników w złotej klatce gdzie wszystko jest cudowne i magiczne, appki nie lagują, a cały ekosystem świetnie ze sobą współpracuje bez konieczności własnoręcznego ustawiania czegokolwiek. Piękny świat, lecz nie moja bajka.

Wybieram Androida. Z jego lagami, brakiem aktualizacji, fragmentacją i crapfonami za 50$. Może to szajs ale mój szajs, który tak wybiorę, zmodyfikuję i ulepszę jak tylko mi się podoba.

vspecialistcouk

Źródło obrazka: vspecialist.co.uk

Używając iPhone’a miałem wrażenie, że go tylko wypożyczam.

Bookmark the permalink.