Legimi

Ile powinna kosztować książka? Od czego to zależy? Czy od ilości stron? Od popularności autora? Oceny lektury nadanej przez czytelników? A może to zwyczajne widzimisię autora i wydawnictwa? Co by się stało gdyby ceny nowości wynosiły kilkadziesiąt euro – tak jak u najnowszych gier? A co jeśli moglibyśmy czytać za darmo? Ale chwila, przecież możemy..                                                                                                                                                                                                                                                      .

Ebooki to paradoks. I to taki najwyższego sortu, bo jak inaczej nazwać można fakt, że papierowa książka, w której mamy koszty druku, papieru, transportu oraz ograniczony nakład jest tańsza od wersji cyfrowej cechującej się znikomym rozmiarem kilku megabajtów, nieograniczoną podażą i wymaganiem posiadania drogiego czytnika? Nie żartuję – spójrzcie sami:

Ceny ebooków to chyba jakaś kpina..

Ceny ebooków to chyba jakaś kpina..

Do tego dochodzi sprawa legalności. O ile kupiwszy sobie papierową książkę jestem całkowicie usprawiedliwiony by ściągnąć sobie z dowolnych szemranych źródeł jej wersję elektroniczną, to już po zakupie ebooka nie wejdę tak po prostu do biblioteki i nie schowam książki do torby bez płacenia tłumacząc się, że to spoko, bo kupiłem ebooka.

Oczywiście zaistniałą sytuację tłumaczyć można różnorodnym opodatkowaniem i licencjonowaniem papieru oraz cyfry, a pewnie i również wliczonymi kosztami piractwa. Tylko, że do szarego człowieka to nie przemawia, on zwyczajnie widzi książkę i ebooka, porównuje obie oferty i łatwo dostrzega, że kupując papier dostaje fizyczny przedmiot, który może podarować albo odsprzedać, podczas gdy ebook zabezpieczony jest znakiem wodnym, który sprawia, że nasz pan Kowalski z miejsca staje się powiernikiem nabytku i za cenę życia nie może dopuścić do jego skopiowania. W skrócie – jest dokładnie tak jak z preorderami:

preorder

W tym miejscu pojawia się Legimi. Serwis wyrósł całkiem nagle zaleddwie parę lat temu i swoją ofertą szybko zdobył dużą popularność – sposób działania mają całkiem prosty, żywcem ściągniety z usług strumieniujących multimedia – płacimy miesięczny abonament wynoszący cenę jednej e-książki, ale w zamian za to czytamy tyle ile damy radę. Na pierwszy rzut oka wydaje się super, ale pamiętajmy, że tutaj nic nie otrzymujemy na własność.

Porównując serwis do usług pokroju Spotify czy Netflix musimy mieć na uwadze ważną rzecz – książka to coś zupełnie innego od muzyki czy filmu, w sposobie korzystania bliżej lekturom do gier video. Chodzi mi o to, że czytanie absorbuje – o ile muzyka może lecieć non stop gdzieś tam w tle, a oglądając serial na Netflixie możemy równie dobrze gotować czy ćwiczyć brzuszki, to taka sztuczka nie ma racji bytu z lekturą w dłoni. Jak czytamy to czytamy i nic więcej.

Appka Legimi jest poprawna, nie ma co się rozpisywać..

Appka Legimi jest poprawna, nie ma co się rozpisywać..

 

Działa stabilnie zarówno na tablecie jak i czytniku (Nook), choć muszę zaznaczyć, że Cool Reader przewraca strony ciut szybciej.

Działa stabilnie zarówno na tablecie jak i czytniku (Nook), choć muszę zaznaczyć, że Cool Reader przewraca strony ciut szybciej.

W ocenie Legimi niewątpliwie pomogła mi moja lista życzeń gromadzona regulanie na portalu Lubimy Czytać (który jest swoistym Filmwebem dla lektur i który niniejszym mocno polecam). W końcu jedną z najważniejszych cech serwisów streamingujących jest bogata oferta – przecież abonament Spotify opłacam nie z dobroci serca tylko dla zwyczajniej wygody – każdy utwór, który chciałbym przesłuchać jest w zasięgu kilku kliknięć, co jest dalece wygodniejsze niż przedzieranie się przez torrenty czy wątpliwe moralnie serwisy pokroju popularnego Chomikuj.

Legimi chwali się obecnie około 15,000 dostępnych e-książek w swojej ofercie. To mi jednak nic nie mówi – równie dobrze połowa albo i więcej z tego to mogą być poradniki kulinarne i przewodniki działkowca. Dlatego właśnie ofertę firmy sprawdziłem wyszukując swoich ulubionych autorów oraz sprawdzając dostępność dziesięciu książek z mojej listy życzeń na Lubimy Czytać. Oto wyniki:

TytułAutorLegimiOferty w lubimyczytac.pl (ebooki)
Andrzej Sapkowski0/41
Andrzej pilipiuk33/59
Orson Scott Card21/72
Terry Pratchett55/106
J.R.R. Tolkien1/61 (Hobbit)
Człowiek i wszechświat Brain CoxJESTod 43zł
Droga do rzeczywistości Roger PenroseBRAKod 89zł
Dziedźictwo Christopher PaoliniJESTod 56zł
Kwanty. Przewodnik dla zdezorientowanychJim Al-KhaliliJESTod 26zł
Milczenie gwiazd. Poszukiwania pozaziemskiej inteligencjiPaul DaviesBRAK(tylko książki)
Pomnik Cesarzowej AchaiAndrzej ZiemiańskiJESTod 26zł
Smoki Letniego Płomienia Tracy Hickman, Margaret WeisBRAKBRAK
Straż nocnaTerry PratchettJESTod 18zł
Silniki grawitacji Caleb ScharfJESTod 26zł
Podróż do granic Wszechświata John Gribbin, Mary GribbinJESTod 29zł

W sumie nie jest źle, ale patrząc na powyższe zestawienie trudno oprzeć się porównaniu do szklanki z wodą. Jest w połowie pełna, czy pusta? Czy odpuścić sobie Legimi całkowicie, bo zabrakło tam Wiedźmina i Tolkiena? Czy też radośnie podpisać umowę na cały rok widząc w ofercie tak wiele ciekawych pozycji i możliwość na przeczytanie książek wartych grube tysiące za ułamek tej kwoty?

Wiele pozycji jest dostępnych od ręki..

Wiele pozycji jest dostępnych od ręki..

 

..tym bardziej dziwi, że zabrakło tych najbardziej podstawowych.

..tym bardziej dziwi, że zabrakło tych najbardziej podstawowych.

W idealnym świecie książki dystrybuowane byłyby jak gry na Steamie – drogie z początku, ale możliwe do kupienia za bezcen już po roku na jakiejś wyprzedaży. Nie będąc gołosłownym – na trwającej właśnie letniej promocji zakupiłem 7 gier za które zapłaciłem w sumie niecałe 70zł. Wśród nich były takie perełki jak stareńkie Psychonauts za 2zł, albo jeszcze całkiem świeże, bo nie mające nawet pół roku Darkest Dungeon za 25zł. Tymczasem książki, które mnie interesują, rzadko kiedy spadają z ceną poniżej 20zł, a już nigdy nie zlatują do poziomu dyszki. W idealnym świecie chciałbym mieć na swojej wirtualnej półce całą kolekcję (ok. 40) Świata Dysku za góra 200zł, a nie za 1200zł płacąc pojedynczo. W tym miejscu zaznaczę, że nie miałbym żadnych oporów przed wydaniem półtora tysiąca za papierową kolekcję – zresztą to tylko kwestia czasu.

Ceny pakietów dobrano uczciwie.

Ceny pakietów są całkiem atrakcyjne.

 

Można też wykupić abonament całoroczny z dołączonym czytnikiem Onyx Inkbook.

Można też wykupić abonament całoroczny z dołączonym czytnikiem Onyx Inkbook.

Niestety nie żyjemy w idealnym świecie, więc musimy sobie radzić inaczej i dlatego dobrze, że jest Legimi. Nie jest to oferta doskonała, traktujcie ją bardziej jak blibliotekę – książki wypożycza się i oddaje. Osobiście nie obraziłbym się gdyby ktoś w rządzie wpadł na pomysł dofinansowania tego pomysłowego serwisu z budżetu państwa. W końcu mamy do czynienia z Biblioteką Publiczną Świata Jutra.
Adnotacja. Legimi opisałem w oparciu o własne nawyki, przez co całkowicie pominąłem kwestię audiobooków do których nigdy się nie przekonałem. Tym niemniej muszę zaznaczyć, że w najdroższym z dostępnych abonamentów opcja odsłuchu książek jest jak najbardziej dostępna.

Bookmark the permalink.