Injustice: Gods Among Us – na smartfony i tablety

Wszyscy dobrze wiemy, że zrobić dobrą grę na licencji znanej marki jest bardzo trudno. Chociaż „trudno” to może złe słowo – po prostu się nie opłaca. Bo skoro zarobi na siebie już sam tytuł, to po co w takim razie zatrudniać jeszcze zdolnych grafików, muzyków i scenarzystów – ot całość ma się trzymać kupy, a hajs będzie się zgadzał. Proste. Czy w ten schemat wpisuje się mobilne Injustice? Zapraszam do lektury.

 

Przyznam bez bicia – ostatni raz z bijatykami miałem do czynienia 5 lat temu, kiedy na wolontariacie w Niemczech wraz z poznanymi tam przyjaciółmi w wolnych chwilach tłukliśmy Tekkena 6 na PS3. Zabawa była jak najbardziej przednia, ale to tylko podkreśliło niezaprzeczalny fakt, że do takich gier nie ma co podchodzić w pojedynkę. I – co w dzisiejszych realiach wcale nie takie oczywiste – że liczy się skill.

feat-injustice

Samo Injustice powstało na silniku Mortal Kombat z 2013 roku. O ile od tej produkcji z miejsca odrzuciło mnie kilka gameplayów na YT (brutalność rozgrywki poza wszelką skalą!), to na Injustice od samego początku patrzyłem ze znacznie większym zainteresowaniem – w końcu który geek nie chciałby popatrzyć jak Superman i Batman leją się nawzajem po mordach?!

Czasu jednak brakowało, a kupka wstydu rosła, więc o grze na długo zapomniałem – dopiero wydanie mobilnej wersji odświeżyło mi pamięć. Skoro jest darmowa, skoro nieźle oceniana (4.4/5), to dlaczegóżby nie spróbować?

Zaczęło się przyjemnie – świetna jak na tablet grafika (Unreal Engine 3), proste sterowanie (tapnięcie jednym palcem to atak, dwoma – obrona, przesuniecie to mocny atak, są też ikonki ataków specjalnych do użycia po naładowaniu zdobywanego za zwykłe ataki paska energii) i nutka kolekcjonerstwa – zbieranie i ulepszanie kart bohaterów. Walki z początku były emocjonujące, niestety po paru dniach jedyną emocją jaką jeszcze jesteśmy w stanie poczuć to irytacja. Z prostego powodu – w mobilnym Injustice zamiast skilla liczy się..

Walki są piękne i emocjonujące

Walki są piękne i emocjonujące

Kasa. Jak w wielu „darmowych” grach z „już-nie-tak-darmowymi” mikropłatnościami producenci powielają ten sam schemat – daj graczowi lizaka, potem mu go zabierz, jak chce z powrotem to niech płaci. Tak więc pierwsze walki przechodzimy z marszu, potem trzeba się nieco wysilić, aż w końcu dochodzimy do momentu, kiedy albo trzeba w kółko powtarzać do znudzenia ten sam poziom – żeby zebrać wirtualną kasę na ulepszenia do naszych superherosów, albo wydać prawdziwe złotówki i mieć to od razu. Żeby to jeszcze było względnie przystępne cenowo..

Dostępni superherosi

Dostępni superherosi

Dość powiedzieć, że worek najdroższej waluty kosztuje ponad 300zł! Tyle co dwie premierowe, pełnowymiarowe gry na peceta! Albo Destiny na PS4, starczy jeszcze na season passa! Albo 10 (!) pecetowych wersji Injustice, gdzie wszyscy bohaterowie są do odblokowania na rozsądnych warunkach. Poza tym, nawet wydając trzy stówki wcale nie nabywamy całej możliwej zawartości gry – twórcy zostawili sobie furtkę, by potencjalny nabywca mógł wydawać prawdziwe pieniądze w nieskończoność i tak każda walka zużywa energię naszych postaci, albo czekamy (ok. 2 godziny, żeby odzyskać 100%, z czego każda bitwa konsumuje min 10%, późniejsze 20% i więcej) albo płacimy i bawimy się od razu.

Każdego herosa można (i trzeba!) ulepszać, kupując mu nowe ataki, lub promować go na wyższy poziom (większa siła i zdrowie)

Każdego herosa można (i trzeba!) ulepszać, kupując mu nowe ataki, lub promować go na wyższy poziom (większa siła i zdrowie)

Jak mogę zatem podsumować I:GAU? Chyba najtrafniejsze będzie stwierdzenie, że jest to demo wersji pc/konsole – pozwala bezpłatnie popatrzeć jak prezentuje się grafika, ruchy postaci, ataki specjalne (kosmiczne!) i zapewni przy tym kilka godzin dobrej zabawy. Trzeba jednak wiedzieć kiedy powiedzieć sobie dość – znaleźć ten moment, gdy rozgrywka zaczyna mieć mniej wspólnego z zabawą, a więcej z uzależnieniem. A wtedy już znacznie korzystniej jest nabyć wersję gry z dużych platform.

Produkcję zostawiam bez oceny – choć gra sama w sobie jest świetna i zasługuje na najwyższą notę, to szybko wkradające się „nieobowiązkowe” opłaty czynią ją niegrywalną.

 

GooglePlay

Bookmark the permalink.