Głośnik wagi piórkowej – Earson ER-151

Przenośne głośniki stały się ostatnio bardzo popularne – możliwość uzyskania wysokiej jakości brzmienia gdziekolwiek się znajdziemy to wystarczająca pokusa by nakręcić popyt na tę gałąź przemysłu RTV. Jako, że ostatnio sam byłem w potrzebie zakupu czegoś małego, zdolnego wydobyć z siebie coś więcej niż pierdzące piski, w tym odcinku przyjrzymy się bliżej głośnikowi Earson ER151.

 

Czy jestem melomanem?

Zależy co przez to rozumiecie. Kupując słuchawki trzymam się widełek 50-100zł, jednak o ile różnica pomiędzy tym, a czymś za kilkanaście złociszy jest dla mnie wyraźnie i boleśnie odczuwalna, to już muzyczne detale otrzymywane wraz ze sprzętem powyżej wspomnianej granicy nie są warte sprzedawania nerki.
Jak słuchawki to tylko dokanałowe „pchełki” – owszem, nauszne słuchawy są daleko bardziej komfortowe, ale też stanowczo za duże jak na moje zastosowania.

Przygodę z głośnikami zaczynałem jak większość – z tymi wbudowanymi w stary telewizor marki Unitra. Muzyki się mało na tym słuchało, ważne tylko aby Wiadomości i Dynastia były wyraźne. Potem przyszły lepsze telewizory, pierwsza (i jedyna) wieża, oraz komputer z nienajgorszym zestawem stereo. Te czasy nazywam epoką Pre-5.1, gdyż odkąd zainstalowałem u siebie dobry zestaw sześciu głośników z porządnym subwooferem wszystko się zmieniło. To była PRAWDZIWA rewolucja.

Przejdźmy jednak do tematu głównego dzisiejszego wpisu – głośnika ER-151. Mały rzut oka na specyfikację:

Earson Er-151
Moc:
Głośność:
2x4W
60dB
Zakres:80Hz-20kHz
Komunikacja:Przewodowa (kabel minijack)
Bezprzewodowa (Bluetooth 2.0)
Bateria:1500mAh 3.7V
do 8 godzin pracy
do 120 godzin czuwania
Złącza:microUSB*, minijack
Wymiary:
Waga:
150x56x56mm
290g
Dodatkowe:IP67**, odporność na upadki i zadrapania,
kabel AUX oraz USB-microUSB, brak ładowarki w zestawie,
gwarancja 12 miesięcy
Cena:od ok. 90zł
(*)UWAGA! Dostępne są również starsze modele (podróbki?) wyposażone w przestarzały wtyk miniUSB (oraz głośniki 2W zamiast 4W) – polecam przyjrzeć się zdjęciom przez zakupem.
(**)Nigdzie nie znalazłem potwierdzenia uzyskania certyfikatu IP67 (pyło- i wodoszczelny), więc trzeba było sprawdzić samemu (czytaj poniżej);
Pierwsze wrażenia są wyjątkowo poprawne.

Pierwsze wrażenia są wyjątkowo poprawne.

Po wyjęciu głośnika z pudełka pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne – wszystko elegancko spasowane, nic nie trzeszczy, nic nie odstaje. Mały niesmak spowodowany brakiem dołączonej ładowarki, no ale cóż – dziś producenci oszczędzają na wszystkim na czym się da. Przynajmniej kabelków nie zapomnieli – jest microUSB-USB i minijack-minijack.

Sprzęt już na pierwszy rzut oka wygląda na wyjątkowo solidny – tu metal, tam guma, ochronna sieć okalająca wszystkie strony i chroniąca przed zadrapaniami – jeśli bebechy są równie porządnej jakości to jest spora szansa, że Earson przeżyje mnie i moje dzieci.

Ochrona przed zadrapaniami nie tylko działa ale i świetnie wygląda.

Ochrona przed zadrapaniami nie tylko działa ale i świetnie wygląda.

Dźwięk jest dobry. Przez to określenie rozumiem, że nie ma charczenia, nie ma przekłamań, wszystko działa tak, że nie odczuwamy dyskomfortu bez względu na to czy słuchamy Shakiry, Rammsteina, Tarji, oglądamy film czy w coś gramy. Oczywiście dudniące basy zarezerwowane są dla sprzętu z wyższej półki, ale to chyba rozumie się samo przez się.

Głośnik niby jest stereo, ale oba nadajniki ustawione są tak blisko siebie, że w ogóle tego nie czuć – wszystek dźwięk wydobywa się z jednego i tego samego miejsca. Jeśli szukaćie czegoś z choćby namiastką przestrzenności to.. cóż, szukajcie dalej.

Earson jest GŁOŚNY. Ciężko mi napisać coś więcej w tym temacie – po prostu zdziwicie się jak hałaśliwy może być taki pizdryk.

Boki powleczona są gumą co ma zapewnić odporność na wodę i upadki.

Boki powleczona są gumą co ma zapewnić odporność na wodę i upadki.

W założeniu głośnik i tak miał na stałe być podłączony minijackiem do komputera, ale starałem się myśleć przyszłościowo – prędzej czy później mobilny brzęczyk pójdzie w odstawkę i powrócę do 5.1. Chciałbym aby nawet wtedy głośniczek miał jakiś zastosowanie, a możliwość bezprzewodowego sterowania smartfonem znakomicie wydłużyłaby jego przydatność.

Z Bluetoothem mam raczej kiepskie wspomnienia – słaby transfer i często zrywane połączenie. Obawiałem się również o obniżoną jakość dźwięku.

Na szczęście nic takiego nie miało miejsca – wszystko działa zupełnie jak po kablu, bez względu czy głośniczek stoi tuż przy telefonie czy ma ścianę pomiędzy. Testowałem połączenie zarówno na tablecie z Androidem jak i iPhone – nie uświadczyłem żadnych problemów.

Na obudowie są 3 przyciski - dwa głośności i jeden do parowania z BT

Na obudowie są 3 przyciski – dwa głośności i jeden do parowania z BT

Mamy zapewnienie producenta, że sprzęt odporny jest na upadki, zamoczenie i zanurzenie. Biorąc pod uwagę ilość okalającej obudowę gumy uwierzyłbym nawet na słowo ale dla spokoju sumienia zabrałem Earsona pod prysznic i solidnie wypucowałem pod strumieniem gorącej wody. Muzyka ani na chwilę nie przestała grać. Po wszystkim wytarłem głośnik ręcznikiem i odłożyłem na miejsce – mija już czwarty dzień i nie stwierdzam żadnych problemów.

Jeśli potrzebujecie dobrego głośnika do łazienki albo do pracy na świeżym powietrzu – bierzcie bohatera dzisiejszego wpisu, bo wilgoć mu nie straszna.

Po drugiej stronie ,chronione zaślepką, znajdują się: włącznik, wejście microUSB i AUX

Po drugiej stronie ,chronione zaślepką, znajdują się: włącznik, wejście microUSB i AUX

Producent chwali się akumulatorem o pojemności 1500mAh zdolnym do odtwarzania muzyki przez 8 godzin – póki nie przejdziemy do rzeczywistych testów ta wartość nam wiele nie mówi, a ja również nie paliłem się do słuchania muzyki z zegarkiem w ręku – zamiast tego zdecydowałem się na bardziej naturalne podejście.

Pierwsze tygodnie użytkowania Earsona używałem tylko jego wbudowanego akumulatora – ładowałem do pełna tylko po całkowitym rozładowaniu. Wyszło, że robiłem to raz na 3-4 dni – komputer był włączony non-stop, choć większość czasu w stanie uśpienia. Aktywnie używałem go przez około 5 godzin dziennie, a często w tle leciała jakaś muzyka (raczej cicho).

Jak sami widzicie – szału brak i przy podłączeniu do PC nie ma co się ograniczać do wbudowanej baterii, z drugiej strony autonomiczna praca na wbudowanym zasilaniu nie kuleje i głośnik bezproblemowo powinien wytrzymać cały dzień bez ładowarki.

Jeden szczegół – używajcie ładowarki podłączanej bezpośrednio do gniazdka i niech was nie kusi skorzystać z portu USB w komputerze – powoduje to ciche, choć nieznośne trzaski w głośniku powiązane ze słabym ekranowaniem portów. Podejrzewam jednak, ze to „zaleta” wszystkich mobilnych brzeczyków.

 

Earson ER-151 to solidny głośnik wart swojej ceny.

Earson ER-151 to solidny głośnik wart swojej ceny.

Nie można postawić oceny nie mając uczciwego porównania – dla przykładu stawiając Earsona w szranki z zestawem 5.1 lub nawet stereo musiałbym walnąć pałę i wysłać list do producenta zawiadamiający o terminie poprawkowym. Sęk w tym, że kina domowego nie schowamy do kieszeni spodni, a mało które głośniki stereo zgodzą się na pracę w zaparowanej łazience. ER-151 to inna liga, inne wady i inne zalety.

I dlatego to po prostu dobry głośnik o surwiwalowym podtekście, któremu czwóra należy się jak psu buda. Byłbym jednak zwykłym chamem, gdybym nie wziął pod uwagę, że te wszystkie zalety można mieć już za mniej niż 100zł.

 

Ocena +4

Bookmark the permalink.