Efekt motyla

Natura bywa niezrównanym wynalazcą. Ta bezmyślna machina oparta na przypadkowości i konkurencji co chwilę wpada na nowe pomysły i mutuje swoje dzieci tylko po to by sprawdzić jak świeże idee fukcjonują w rzeczywistości. Wszytko to czym jesteśmy powstało dzięki losowym zmianom genetycznym, które na przestrzeni milleniów okazały się być strzałem w dziesiątkę. Obecnie tworząc nasze, tym razem przemyślane wynalazki, nierzadko odnosimy się do Matki Natury podpatrując jej rozwiązania.

 

Dzisiaj w dziedzinie wyświetlaczy trwa wojna pomiędzy technologiami TFT oraz OLED (i kwantowymi kropkami gdzieś tam z boku). Te pierwsze są (były) tańsze i bardziej powszechne, OLEDy zaś oferują lepszy kontrast, prawdziwą czerń i takie bajery jak zagięte czy półprzezroczyste wyświetlacze. Do tego mamy ekrany E Ink stworzone dla czytników książek, niestety czarno-biała technologia nie idzie w parze z multimediami.

I to wszystko?

No właśnie, że nie. Bo do powyższej bandy możemy doliczyć zapowiedzianą kilka lat temu i – niestety – zapomnianą technologię Mirasol. Mówiąc prosto – najłatwiej ją określić jako kolorowy ekran E Ink z poprawionym odświeżaniem, jednakże w skali mikroskopowej różnice są znacznie większe. Spójrzmy na schemat poniżej:

Technologia Mirasol polega na elektrostatyce i zapadających się subpixelach

Technologia Mirasol polega na elektrostatyce i zapadających się subpixelach

Oto mamy tam jeden pixel, który składa się z trzech kolorowych subpixeli. Pod każdym z nich jest cieniutka poduszeczka powietrzna. Jeśli przepuścimy przez subpixel (SP) ładunek elektryczny to pomiędzy powierzchnią a podłożem SP wytwarza się przyciąganie elektrostatyczne, które zapada powierzchnię i tym samym zmienia sposób w jaki SP odbija światło. Z kolorowego staje się ciemny. Resztę dopowiedzcie sobie sami, wierzę w was.

Urządzenie demo

Urządzenie demo

Ale o co chodzi z tytułem tego wpisu i tym dziwnym wstępem o ewolucji? – spytacie.

Spokojnie, wszystko jest na swoim miejscu. Tak jak ryby zainspirowały twórców średniowiecznych kolczug i zbroii łuskowych, a ważki przyczyniły się do rozpowszenienia helikopterów (Get into the choppa!!) , tak samo technologia Mirasol nie powstałaby gdyby nie motyle. Twórcy wyświatelacza bacznie przyglądali się jak to się dzieje, że motyle skrzydła są tak kolorowe – dumali, dumali, oglądali wszystko szkiełkiem i okiem, aż w końcu doszli do zapadanych „pixeli”. Potem już tylko szybka kąpiel, Eureka i mamy nowe ekrany.

motyl

Wygląda niebrzydko, ale czy ma jakieś zastosowanie praktyczne? (jak powiedziała moja dziewczyna 😉 )

Specjalnie dla was przekopałem całą sieć aby znaleźć jakiekolwiek przykłady komercyjnego wykorzystania Mirasola. Dotarłem nawet do Końca Internetu..

NIe chcecie zobaczyć to co ja widziałem..

Nie chcecie zobaczyć tego co ja widziałem..

Ale koniec końców udało się. Znalazłem takie oto dwie ciekawostki:

 

Kyobo Mirasol

Ni to tablet ni czytnik książek. W obejrzanym przeze mnie filmie przyrównowany do Kindle Fire. Chwalony za świetną widoczność w pełnym słońcu, przyjemne czytanie dużych ilości tekstu i eleganckie opakowanie. Jednocześnie daleko mu do odwzorowania kolorów nawet średniej jakości ekranu IPS. Wypuszczony w 2011 roku, miał raczej średnią specyfikację, a kosztował aż $400. W takiej sytuacji miał nikłe szanse na zawojowanie rynku – produkcję zakończono rok później.

Kyogo - pierwszy i jedyny jak dotąd tablet z ekranem Mirasol

Kyogo – pierwszy i jedyny jak dotąd tablet z ekranem Mirasol

 

Qualcomm Toq

Smartwatch z 2013 roku, czyli epoki pre-AppleWatch – oznacza to, że przeznaczony był głównie dla technologicznych fascynatów. I to raczej takich z zasobnym portfelem, bo cena $350 na premierze robiła wrażenie. Wobec średniego zainteresowania dość szybko spadła o sto dolców, zaś obecnie można go dostać za $180 na Amazonie. Jako superlatywy wymieniano przede wszystkim energooszczędność porównywaną z zegarkami Pebble (ok 5 dni na jednym ładowaniu), wyświetlacz włączony non-stop oraz wygląd premium. Żalono się za to na oprogramowanie – o ile qualcommowa appka na telefon była pierwszego sortu, to jednak brak pewnych kluczowych funkcji (tj. podświetlenie ruchem nadgarstka) mocno dokuczał w codziennym użytkowaniu.

Toq - wygląda gustownie. Cena też "gustowna"..

Toq – wygląda gustownie. Cena też „gustowna”..

 

Od wynalezienia Mirasola minęło prawie 9 lat – tyle samo co od pierwszego iPhone’a. Dlaczego zatem tym ostatnim wciąż zachwyca się cały świat, a o motylkowych ekranach zapomniano? Myśle, że winnymi okazały się.. największe zalety wyświetlacza w porównaniu do E Inków – kolorowy ekran i szybkie odświeżanie.

Obie te funkcje są przecież wyjątkowo bezużyteczne w czytnikach książek. I jednocześnie ani te 20Hz ani niskonasycone kolory nie nadają się do tabletów, gdzie odtwarzamy filmy FHD i oczekujemy bezkompromisowej jakości. Producenci mogliby zutylizować ekrany Mirasol ale tylko gdyby wpadli na pomysł urządzenia specjalnie je wykorzystujacego, które mogłoby zainteresować zwykłego odbiorcę, zapewnić popyt liczony w milionach, który zamortyzowałby koszty produkcji (wysokie, to przecież nowalijka) i tym samym obniżyć koszty samego urządzenia.

Póki co – nie udało się. Ale to jeszcze nie koniec – w grudniu ubiegłego roku Apple przejęło Qualcommową fabrykę Mirasoli na Tajwanie, a obecnie w tajemnicy przed światem opracowuje tam nowe metody na uczynienie swoich produktów cieńszymi i bardziej energooszczędnymi.

Fabryka Mirasoli od grudnia należy do Apple.

Fabryka Mirasoli od grudnia należy do Apple.

Nie wiem jak wy, ale ja trzymam kciuki!

 

Źródła:
AppleInsider
Mobileread
Swappa

Bookmark the permalink.