Akcelerowana Jednostka Licząca

Procesor, pamięć, karta graficzna, dźwiękowa, sieciowa i portów USB, a do tego jeszcze modem i akcelerator 3D – skompletowanie działającego peceta w zamierzchłych czasach mojej młodości nie było prostym zadaniem. Potem jednak nadeszła era integracji i kolejne moduły były bezpośrednio wlutowywane w płytę główną, a ilość niezbędnych portów PCI sukcesywnie malała. Z niezbędnych elementów pozostały już tylko CPU, RAM i GPU. Ten ostatni powinien się jednak mieć na baczności, gdyż stoimy u progu nowej epoki.

 

APU – Accelerated Processor Unit, wynalazek firmy AMD mający swoje początki gdzieś w 2006 roku. Mówiąc ogólnikowo i mocno generalizując – jest to procesor i karta graficzna zamknięta w jednym układzie wyglądem przypominającym CPU. APU należy do tzw. ‚integr’, czyli zintegrowanych kart graficznych, ktore obecnie triumfy święcą przede wszystkim w przemyśle urządzeń mobilnych oraz na konsolach. Ba! Nawet Intel łączy swoje procesory z układami graficznymi!

 

Tegra, Snapdragon, Mediatek - to wszystko przykłady zintegrowanych układów graficznych w wersji mobilnej.

Tegra, Snapdragon, Mediatek – to wszystko przykłady zintegrowanych układów graficznych w wersji mobilnej.

Jak to działa?

Wyobraźcie małe studio produkujące gry niezależne – nazwijmy je Absolutnie Popieprzone Urwisy, w skrócie APU. Pracuje tam programista Cyprian (dla kolegów ‚CPU’) oraz grafik Gustaw (kswyka ‚GPU’), uprzedzając pytania – muzyka pochodzi od zewnętrznego kompozytora. Cyprian ma umysł analityczny i jest świetny z matematyki – w mig wszystko pododaje, pomnoży i wypisze właściwe algorytmy. Gustaw to artysta, ma bogatą wyobraźnię i z łatwością namaluje co tylko Cyprian sobie zażyczy.

Coś jak lewa i prawa część mózgu, analogia powinna być zrozumiała – oba moduły dzielą przestrzeń tego samego układu współpracując i działając w miarę synchronicznie*. Warto jednak zaznaczyć, że GPU potrzebuje do pracy sporo pamięci RAM na tekstury, a że maluje błyskawicznie, to i pamięć powinna być jak najszybsza (w zewnętrznych kartach graficznych dochodzi do 3GHz, podczas, gdy procesor zadowala się już 1333MHz.)

 

(*) o to dba nowe API (język programowania/interfejs) o nazwie „Vulcan” – kiedy grafika jest mocna, a procesor słabiutki, to przerzuca część pracy CPU dla modułu graficznego co by ten się przypadkiem nie nudził;

 

APU rozwijane było już od ponad 10 lat, ale pojawiło się na rynku gdzieś dopiero w 2010 roku.

APU rozwijane było już od ponad 10 lat, ale pojawiło się na rynku gdzieś dopiero w 2010 roku.

Składając swój ostatni komputer (ze 3 lata temu) postawiłem właśnie na integrę od AMD – APU A8, drugiej generacji (czerwony kwadrat na grafice poniżej). Czy było warto?

I tak i nie. Po pierwsze dysponowałem dość ograniczonym budżetem, więc musiałem zapomnieć o najnowszych modelach, tym bardziej, że wolałem dopłacić do lepszej jakościowo płyty głównej, zasilacza czy dysku SSD gwarantujących mi stabilną pracę, niż wydać nadwyżkę na szybszą grafikę dla paru FPSów więcej. Do wyboru miałem zatem nieco stary, ale wciąż jary zestaw Celeron + Radeon albo w podobnej cenie nowiutkie, innowacyjne APU.

Jako, że mój poprzedni PC był naprawdę leciwy to skok wydajnościowy wydał mi się ogromny, ale mimo to nowy PieCyk okazał się wolniejszy niż wspomniany Celeron + Radeon (zalecany chociażby przez specjalistów z CD-ACTION).

 

Oto historia integra AMD

Oto historia integr AMD

To było jednak 3 generacje temu, a na rynek już wkrótce wejdzie kolejna wersja – zapowiedziany na następny rok Raven Ridge wykorzystujący (podobno) rewolucyjną architekturę Zen. Ja czekam nań z niecierpliwością, a oto 4 powody dlaczego i wy powinniście:

 

  1. Współczynnik Cena/JakośćNie ma co kłamać – integry to zawsze był wybór typowo budżetowy – ktoś, kogo było stać na wydanie dwóch tysięcy na grafikę, nie miał żadnych powodów do podniety. Jednak w sytuacji, kiedy potrzebujemy taniego komputera (albo kilkunastu np. podczas wyposażania biura) oferta AMD wyglądała bardzo kusząco – za 400-500zł otrzymywaliśmy w komplecie obie jednostki liczące gwarantujące szybkie i stabilne działanie. O samym Windowsie czy przeglądaniu sieci nie ma nawet co mówić, bo już 3 lata temu mój komputer śmigał jak złoto. Nawet mniej wymagający gracze powinni być jednak zadowoleni – wiele nowych tytułów działa płynnie w HD/FHD po przykręceniu kilku bardziej prądożernych wodotrysków. Dla przykładu nowy DOOM 
  2. Otwartość na modernizacjeWybór APU to również inwestycja w przyszłość – zwykła, dość tania wymiana pamięci 1333MHz na 1888MHz potrafi dodać ze 30% wydajności. Jest również możliwość skorzystania z zewnętrznej karty graficznej w trybie Dual Graphic – nawet słaby model, który został nam z poprzedniego zestawu może dodać ze 20% mocy. A uzbierawszy po roku z 5 stówek na jednego z nowszych Radeonów możemy całkowicie odświeżyć nasz zestaw dodając sto i więcej procent wydajności!Do tego oczywiście dochodzi fakt, że mniej świadomi użytkownicy nie będą zastanawiać się który komponent należy wymienić najpierw dla jak nalepszych rezultatów – zamiast dylematu – grafika czy procek, wymienimy po prostu nasze APU.
  3. Ergonomia pracyIntegry mają to do siebie, że pobierają niewiele energii i nie grzeją się aż tak jak pełnoprawne układy, dzięki czemu komputer może być właściwie włączony cały czas, a my nie osiwiejemy, kiedy przyjdzie rachunek za prąd. TDP na powiomie 45-65W w moim przypadku oznaczało, że cały komputer pobierał w danej chwili od 60W podczas przeglądania Internetu i pisania artykułów do max 160W gdy grałem w Neverwinter, albo Lineage 2 (pierwsza chodziła zaskakująco płynnie, druga już zacinała i trzeba było obniżyć detale). To przekłada się na około 30-50zł miesięcznego rachunku za prąd – zakładając, że komputer pracuje non-stop. Mocno spoko, szczególnie porównując wynik do niektórych GeForce’ów konsumujących i 200W na godzinę.
  4. Wsparcie dla AMDW końcu znajdzie się nawet argument dla miłośników Intela, który mógłby ich skusuć na spróbowanie czegoś ze stajni przeciwnika. AMD to obecnie jedyny konkurent „Niebieskich”, który na nieszczęście nie radził sobie za dobrze przez ostatnich kilka lat. Efekt? Intel nie musząc nadganiać rynku spoczął na laurach i kolejne generacje jego procesorów różnią się właściwie tylko kosmetycznie, a o jakichkolwiek obniżkach możemy tylko pomarzyć (spójrzcie na rynek kart graficznych – tam spadek ceny z roku na rok może wynieć nawet 50%!).

 

Wniosek? Chcecie dobrych i tanich Inteli? Kupujcie AMD.

Trzymajmy kciuki za AMD. Dla dobra całego rynku.

Trzymajmy kciuki za AMD. Dla dobra całego rynku.

Bookmark the permalink.