360

Chcąc podzielić się chwilą ze znajomymi najłatwiej sięgnąć po telefon i pstryknąć szybką fotkę, albo nakręcić krótki filmik – metoda popularna i skuteczna, w końcu dzisiaj mało kto wychodzi z domu bez smartfona. Jednak zdjęcie zdjęciu nierówne i to co prosto wygląda w teorii, w praktyce sprowadza się do kombinowania z odpowiednim kadrowaniem, łapaniem ostrości i oświetleniem, a nie tylko zajmuje sporo czasu i psuje moment ale przede wszystkim nie utrwala całokształtu chwili, jeno* maleńki prostokątny wycinek. To jednak już przeszłość, gdyż nadchodzą czasy fotografii 2.0 – w dzisiejszym odcinku skupimy się na sferycznej kamerce od LG.

Zanim zaczniemy – mała uwaga. Na dzisiaj zaplanowany był wpis na temat papieru wielokrotnego użytku, który wydał mi się bardzo ciekawym wynalazkiem gdy tylko natrafiłem na poświęconego mu newsa. Niestety po bliższym zapoznaniu ze sprawą okazało się, że sposobów na powtórne użycie tego samego arkusza jest kilka, sprawa była wałkowana już od kilkunastu lat i nic z tego nie wynika. Muszę jednak przyznać, że pomysł drukowania kartdridżami wypełnionymi wodą może zaciekawić. Osobom którym niestarszny język angielski polecam TEN i TEN link.


W nieco starszym serialu „Stargate: Universe” bohaterowie wyposażeni byli w ciekawą zabawkę – takie niby kamyki do komunikacji. Niezbyt dokładnie pamiętam jak się to włączało, ale zasada działania była taka, że dwie osoby mogły zamienić się między sobą ciałami bez względu na dzielący ich dystans. „Podmieńcy” mieli do dyspozycji wszystkie zmysły i zdolności manualne swoich gospodarzy, w całości zachowując swoje „ja”, było to bardzo użyteczne jeśli chodzi o porozumiewanie się pomiędzy załogantami statku kosmicznego, a Ziemią.

Serial oglądałem wolontaryzując się na farmie w Finlandi jakieś 4 lata temu. A dzisiaj trzymam w ręce prototyp tego rozwiązania. Przyszłość jest piękna!

Sprzęcik od LG to zaledwie namiastka bajeranckich kamieni ale nawet w tej uproszczonej formie prezentuje się jak z serialu s-f.

Oczywiście kamerce od LG daleko jeszcze do naukowej fikcji Stargate’a ale przecież nie od razu Rzym zbudowano. Tutaj mamy do czynienia z zaledwie dwoma zmysłami (para kamerek 13MP plus 3 mikrofony pozorujące przestrzenny dźwięk 5.1), do tego nie możemy przemieszczać się w przestrzeni tak jak robili to bohaterowie serialu – przeglądając obrazy lub filmy w goglach VR jesteśmy po prostu punktem lewitującym w nowym otoczeniu. Mimo tych ograniczeń ciężko pozbyć się wrażenia obcowania z czymś niesamowitym, wręcz magicznym.

Jest poręczna, świetnie leży w dłoni, nie uwiera w kieszeni.

Wypukły obiektyw (soczewka?) pokrywa 180 stopni w pionie i w poziomie, dlatego mamy dwie. Pomiędzy obrazami z obu kamer widać linię łączenia lecz jest ona raczej delikatna.

Szerokość to około 3cm przez co sprzęt potrafi uwypuklić kieszeń spodni w intrygujący dla dam sposób. 😉

Całe szczęście, że LG dało sobie już spokój z microusb i postawiło na typ C. Do tego slot na karty microSD – bez nich mamy tylko 4GB, bez możliwości nagrywania filmów.

Jest też gwint do umocowania statywu. Duży plus!

Uczucia towarzyszące przeglądaniu uprzednio zrobionych zdjątek to jedno, ale sam fakt fotografowania to całkiem co innego – obecnie jest to znacznie szybsze i bardziej dyskretne. Kamerka siedzi przygotowana w spodniach, ruch ręką jak u rewolwerowca, podnosimy urządzenie na wysokość głowy i wciskamy spust. Klik! Chowamy urządznie. Cąłość zajęła nam trzy przecinek osiem dziesiątych sekundy. Bez kadrowania, bez regulacji ostrości, bez ekranika z podglądem – jak za dawnych czasów, kiedy efekty sesji poznawaliśmy dopiero po wizycie w salonie foto. Tylko z tą delikatną różnicą, że na naszym świeżo pstrykniętym zdjęciu będzie wszystko! Lewo, prawo, przód, tył, góra i dół (lekko obcięty pośrodku zarysem gadżetu) – patrzę na tą optykę i się nadziwić nie mogę jak to działa, ale działa!

Co robi tu zdjęcie Predatora? Ano wymyśliłem sobie, że gdybym za czasów włóczenia się po świecie miał tę kamerkę to przymocowałbym ją śrubką do ramiączki plecaka i kręcił filmy sferyczne z kamerką na ramieniu – zupełnie jak zamontowane tu działko plazmowe.

Kamerka wpierw wprowadzona na rynek została jako ekskluzywny dodatek dla właścicieli G5, zeszłorocznego flagowca LG. Najwyraźniej sprzedaż słuchawki nie poszła po myśli producenta, bo szybko została umożliwiona współpraca z telefonami innych marek (osobiście potwierdzam pełną zgodność z Yotaphone 2 i Huawei Nova). Appki do obsługi kamerki można pobrać bezpośrednio ze sklepu Play i są to ‚Viewer’ (tylko do przeglądania plików) oraz ‚Manager’, którym dodatkowo możemy zmieniać ustawienia ekspozycji (ISO, wielkość przesłony, temeratura barw, tryb 180/360 stopni) oraz pstrykać zdalnie. Urządzenia łączą się ze sobą poprzez wifi co jest niestety podatne na zakłócenia płynące z pobliskich routerów przez co często trzeba powtarzać próby parowania, a transfer dużych plików (50s filmu to ponad 100MB!) potrafi niemiłosiernie spowolnić. Tragedii jednak nie ma.

Bateria (1200mAh) w kamerce to coś czego nie można zbytnio pochwalić – ładowałem ogniwo dzisiaj z rana, wybrałem się na przechadzkę do skupermarketu po drodze strzeliłem kilkanaście fotek pomiędzy którymi aparacik cały czas (godzinę z hakiem) był w trybie czuwania – obecnie wskaźnik pokazuje około 50% poziomu naładowania. Nieładnie, chciałoby się więcej biorąc pod uwagę, że to przecież sprzęt bez ekranu.

Appka oferuje podgląd z kamerki z możliwością przybliżania i zdalnego aktywowania migawki.

Jak już wspomniałem – używając sferycznej kamerki od LG ma się wrażenie pracy z prototypem czegoś co dopiero za kilka lat rozwinie skrzydła. O ile sam koncept jest świetny, a gadżet wywiązuje się z obietnicy „emejzingu” i szybko wywołuje banana na twarzy każdego niedowiarka to jakość obrazu wciąż jest daleko za tym czego chcielibyśmy oczekiwać. 26MP ładnie wygląda na papierze, ale kiedy zobaczymy na własne oczy jak rozłożone to jest na całe otoczenie aparatu to szybko spadniemy na ziemię. Domyślam się, że nawet dwa razy więcej pixeli nie wystarczyłoby do wywołania porządanego efektu FHD, o 4K nie wspominając. Rezultaty są znacznie lepsze przy skorzystaniu z telefonu i aplikacji Cardboard Camera (opisywanej w TYM odcinku), ale coś za coś – tam nagrywanie zdjęcia trwa minutę, a otoczenie musi być statyczne, podczas gdy w sprzęcie od LG ograniczymy się do jednego pstryknięcia.

Sytuacja wygląda jeszcze gorzej gdy poruszymy ręką podczas pstryku, zaś zdjęcia po zmroku to już całkowita porażka.

Za kamerkę lekką ręką zapłaciłem 1200 yuanów co wychodzi w okolicach 720 po przeliczeniu na złotówki. Nie mało, biorąc pod uwagę, że oczekiwałem wyższej jakości zdjęć. Ale jak przy każdym zakupie rzecz rozbija się o to czy z gadżetu będę korzystał, a w tym wypadku wydaje mi się, że jak najbardziej. Nie w codzinnym życiu – mimo, że rozmiary urzadzenia są jak najbardziej kompaktowe i zawsze będzie pod ręką to jednak wciąż zbyt niewiele serwisów internetowych oferuje obsługę zdjęć sferycznych, żeby to miało sens.

Ale w podróży, dla przesłania znajomym rąbka tego w czym uczestniczymy oraz dla zachowania poza czasem szczególnie ważnego momentu – jak najbardziej. Jestem również pewien dwóch rzeczy: że fotografia pójdzie właśnie w tym kierunku, to nie jest jakieś tam odpustowe 3D od którego tylko boli głowa. Oraz, że z przyjemnością kupię kolejną generację kamerki, co i wam polecam gdyż to co mamy tutaj jest zaledwie awangardą wielkiej zmiany, która odmieni świat, który znamy.


(*)człowiek z Bieszczad wyjedzie, ale Bieszczady z człowieka już nie;

 

 

Bookmark the permalink.